Tropikalne zagrożenia co to jest
Leczenie Tropikalne zagrożenia. Definicja: Z prof. dr. hab. med. Zdzisławem Dziubkiem, kierownikiem.

Czy przydatne?

Definicja Tropikalne zagrożenia

Co to jest: Z prof. dr. hab. med. Zdzisławem Dziubkiem, kierownikiem Instytutu Chorób Zakaźnych i Pasożytniczych rozmawia Marcin Kowalski. Marcin Kowalski: Od czasu, kiedy Polacy swobodnie podróżują, właściwie nie ma zakątka, do którego jeszcze aby nie dotarli. Również turystyka bardzo się rozwinęła, w tym do państw tropikalnych: Afryki, Ameryki Południowej i Środkowej, Azji południowo-wschodniej. Czy jednocześnie przybywa zachorowań na schorzenia charakterystyczne dla tamtych regionów? Zdzisław Dziubek: Oczywiście. Wzrosła liczba zachorowań na dolegliwości tropikalne, również przedtem spotykane w naszej praktyce, jak malaria czy ameboza. Najczęstszym problemem jest aktualnie malaria. Niezbędne jest wykorzystywanie odpowiedniej profilaktyki przeciw niej, przy zastosowaniu leków uwzględniających rozpowszechnienie szczepów opornych. Nieumiejętnie służąca profilaktyka spowodowała gdyż, iż oporność narasta, podobnie jak w razie antybiotyków. Liczniej występuje także ameboza, której źródłem zakażenia jest woda ( również lód służący jako bonus) i warzywa. Do zakażeń dochodzi nawet w restauracjach. A symptomy pojawiają się regularnie dopiero po powrocie do państwie. Częściej spotykamy także zachorowania na dur brzuszny. Podobnie jest z czerwonką i błonicą, coraz częściej do nas zawlekanymi, chociaż w naszym państwie zostały one dawno wyeliminowane. Sporo osób zapomina także o ogromnie rozpowszechnionym HIV, szczególnie w państwach rozwijających się, w szczególności afrykańskich, gdzie mamy już do czynienia z katastrofą epidemiologiczną. Niemałe zagrożenie stanowić mogą kąpiele w zbiornikach wodnych, szczególnie o stojących wodach. Pamiętam grupę polskich badaczy, którzy zarazili się w Egipcie przez skórę pasożytami z gatunku Schistosoma, atakującymi między innymi układ pokarmowy, nerki i wątrobę. Główne jest w takich sytuacjach inicjalne rozpoznanie, w tym - samo wzięcie pod uwagę możliwości dolegliwości tropikalnej. Pojawiają się także szczególnie rzadkie "znaleziska". Jak choćby ostatnio: grupowe zachorowanie grotołazów na rozpoznaną w Polsce po raz pierwszy histoplazmozę, a więc zakażenie grzybem przez odchody nietoperzy i ptaków w Ameryce Północnej i Afryce. Polacy jeżdżą między innymi do południowo-wschodniej Azji - w rejon endemiczny dengi. Pierwsze zachorowanie na tę chorobę przypomina symptomami grypę, drugie - może się skończyć ciężką postacią gorączki krwotocznej. A w Polsce nie mamy diagnostyki wirusów gorączek krwotocznych. Próbki trzeba wysyłać do laboratoriów w Paryżu, Hamburgu albo Amsterdamie, i to w dodatku na wydatek pacjenta. Marcin Kowalski: Czemu nie wykonuje się badań w państwie? Zdzisław Dziubek: Nie ma gdzie ich zrobić. Diagnostyka gorączek krwotocznych wymaga gdyż laboratoriów o bardzo wysokim stopniu bezpieczeństwa biologicznego (3. stopień). Być może, ruszy takie laboratorium w Puławach, powstające dzięki środków między innymi z UE. Opanowana jest z kolei diagnostyka malarii, a właśnie zachorowań na tę chorobę jest najwięcej. Właściwie nie ma tygodnia, w szczególności w sezonie, by nie pojawił się sytuacja zimnicy przywiezionej z różnych części świata. Marcin Kowalski: A czy grozi nam jakieś niebezpieczeństwo ze strony państw o chłodnym klimacie? Zdzisław Dziubek: Nie, w zasadzie poza typowymi chorobami czy związanymi z higieną osobistą, ten kierunek nie rodzi większych zagrożeń. Marcin Kowalski: Jak ocenia Pan profilaktykę przedwyjazdową prowadzoną poprzez biura turystyczne, oferujące wycieczki w rejony zagrożone chorobami tropikalnymi? Zdzisław Dziubek: W ogóle taka nie istnieje! Pamiętam fakt, zdarzyło się to u mnie w oddziale parę lat temu, kiedy na jednej sali leżeli dwaj pacjenci z zimnicą. Pytamy jedną z tych osób, czy była instruowana przed wyjazdem o zasadach zachowania się obowiązujących w strefie tropikalnej. Okazało się, iż nie. Niebawem na łóżku w okolicy położono szefa tej wycieczki... także z malarią. Marcin Kowalski: Czy nie można wprowadzić takich wymogów wobec spółek turystycznych?! Zdzisław Dziubek: Ta sfera nie jest uregulowana prawnie. Ja walczę o to w Warszawie, walczy także Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. Biura podróży powinny być zobligowane co najmniej do podawania reguł zachowywania się w państwach tropikalnych: jak się ubierać, co i jak jeść, co pić, a czego - nie. Beztroska może się skończyć tragicznie. Mieliśmy przypadki zachorowań na ciężkie postacie zimnicy nawet wśród lekarzy, którzy także nie stosowali jakichkolwiek metod zapobiegania zakażeniom w trakcie egzotycznych podróży. Z tego, co obserwuję, wynika więc, iż kwestie zdrowia i profilaktyki stawiane są na ostatnim miejscu w trakcie planowania wycieczek czy wypraw. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby w Polsce przyjęto jako regułę, iż w takich sytuacjach, gdzie biuro podroży, zarabiające na imprezie turystycznej, nie informuje swoich klientów o zasadach profilaktyki, nie ostrzega, jakich chorób można się spodziewać w danym państwie i jak im należy zapobiegać, ponosiło pełną odpowiedzialność, ( również finansową za leczenie swoich klientów. Uczestnik wycieczki, płacąc za nią, ma prawo się spodziewać zapewnienia mu kompleksowej obsługi, w tym ( również minimalnej choćby ochrony w kwestiach dotyczących jego zdrowia. Marcin Kowalski: A jak biura podróży mogłyby realizować poprawną profilaktykę w chorobach tropikalnych? Zdzisław Dziubek: Są dwa metody: lub przez obowiązek wizyty profilaktycznej w przychodni chorób tropikalnych (niestety, odpłatnej) lub przez zaproszenie lekarza na spotkanie z ekipą wyjeżdżających. Biuro podroży może także kolportować broszury z odpowiednimi informacjami, dołączając do nich paczuszkę leków przeciwmalarycznych i tym podobne Brakuje właściwie tylko precedensu sądowego, który mógłby stanowić odpowiednią wykładnią prawną zmuszającą całą branżę turystyczną do koniecznych działań w tym kierunku. Marcin Kowalski: Jak - z drugiej strony - ocenia Pan przygotowanie lekarzy poz do diagnostyki i leczenia takich chorych? To oni regularnie jako pierwsi stykają się z problemem dolegliwości tropikalnej po powrocie pacjenta zza granicy. A przecież pierwsze symptomy wielu chorób tropikalnych są bardzo niecharakterystyczne. Zdzisław Dziubek: I w tym tkwi zasadniczy problem. Zresztą nie chodzi tylko o lekarzy pracujących w ambulatoriach. Znam przypadki opóźnionych rozpoznań w oddziałach szpitalnych. W pierwszej kolejności: doktor musi odpowiednio zebrać wywiad, pytając ( również o podróże zagraniczne. Jeżeli ktoś ma biegunkę, gorączkę albo podejrzane skórne zmiany wysypkowe, a był dopiero co w tropikach, w pierwszym rzędzie należy wykluczyć chorobę tropikalną. Zawsze wyjdziemy na tym dobrze. Marcin Kowalski: Czy są możliwości doszkalania lekarzy w dziedzinie chorób tropikalnych? Zdzisław Dziubek: Niestety, z tym jest coraz trudniej. Kwestia rozbija się między innymi o sposób finansowania materiałów koniecznych do przeprowadzenia takiego szkolenia. Akademii Medycznej w Warszawie na to nie stać. Natomiast staże kierunkowe z zakresu chorób zakaźnych są tak krótkie, iż regularnie doktor nie jest w stanie zetknąć się z przypadkiem malarii czy także innych, podobnych, regularnie spotykanych jednostek Artykuł pochodzi z tygodnika "Służba Zdrowia" nr 55-58/2001

Czym jest Tropikalne zagrożenia znaczenie Słownik leczenie T .