By zapewnić pogotowiu co to jest
Co to jest, że By zapewnić pogotowiu ratunkowemu kadry medyczne.... Definicja: Fot. Fotorzepa.

Czy przydatne?

Definicja By zapewnić pogotowiu ratunkowemu kadry medyczne... w słowniku

Co to jest: Fot. Fotorzepa
Rozmawiamy z prof. Pawłem Bożykiem, który po tragicznej śmierci żony chce powołać Fundację Hanny Bożyk Pogotowie Ratunkowe...

– Czym zajmie się Fundacja?
– Prócz monitorowania przypadków zgonów, do których przyczyniła się niewydolność organizacyjna pogotowia, będzie miała jeszcze jedno zadanie do spełnienia: znalezienie środków finansowych dla lekarzy, którzy zgodzą się jeździć karetkami, na przykład w formie 30 procent dodatku do pensji. Powinno to zniwelować różnice w zarobkach lekarzy z pogotowia z zarobkami lepiej wynagradzanych lekarzy z oddziałów ratunkowych szpitali.
Pomysł z fundacją ma zapewnić pogotowiu dopływ kadry medycznej i doprowadzić do systemowych zmian w tym segmencie ochrony zdrowia. W tej chwili jesteśmy na wstępnym etapie organizacyjnym, w który zaangażowani są raczej prawnicy. Zajmują się sprawami formalno-prawnymi związanymi z rejestracją fundacji.

– Jest pan znanym ekonomistą. Jak z punktu widzenia ekonomisty wygląda polski mechanizm ochrony zdrowia?
W naszych placówkach medycznych rozpoznaje znane mi z teorii i praktyki, nastawione na zysk przedsiębiorstwa. Z takiego podejścia wycofali się nawet Amerykanie, o Europie już nie wspominam. To zarzut kardynalny. A oprócz tego trzeba zwiększyć nakłady na zdrowie. Służąca u nas polityka krótkiej kołdry zawodzi. Jak się oszczędza na lekarzach, to ludzie umierają. Śmierć mojej żony jest znamiennym dowodem.
Moja żona zmarła 9 lutego. Lecz dopiero teraz publicznie wyszedłem z propozycją utworzenia fundacji, ponieważ przedtem musiałem się zajmować dokumentowaniem tego zdarzenia: gromadziłem bilingi, złożyłem skargę do pani minister Kopacz, czekałem na odpowiedzi z różnych instytucji.
– Z tego, co wiem wynika, iż w tej tragedii czynnikiem decyzyjnym był brak obsady lekarskiej karetki.
27 stycznia, czyli na kilkanaście dni przed śmiercią, moja żona dowiedziała się, iż po zabiegach laserem została wyleczona z nowotworu układu oddechowego. Lekarze przestrzegali, iż może mieć zaburzenia pracy serca. Dlatego byliśmy wyczuleni. Gdy zasłabła, natychmiast wezwałem pogotowie i ratowałem ją sposobem usta usta. Była jeszcze przytomna, rozmawiałem z nią. Widziałem, jak uchodzi z niej życie. Zmarła na moich rękach. Gdyby na czas przyjechali z tlenem…
– Lub gdyby chociaż miał pan wtedy wiedzę, iż nie przyjadą…
Tego akurat nie mogli powiedzieć, ponieważ za odmowę udzielenia pomocy grozi prokurator. Dlatego kręcą. Rozmawia się z nimi, jak ze ślepym o kolorach. A człowiek jest zupełnie bezsilny, jest w szoku i czeka na ratunek nieświadomy finału. Zwyczajnie horror.
Karetkę wzywałem kilkakrotnie. Za każdym wspólnie słyszałem, iż rozmowy są nagrywane i żeński głos, który obcesowo oznajmiał, iż zgłoszenie zostało przyjęte, proszę czekać. Koniec. Nie było z kim rozmawiać.
Nie chcę się na nikim mścić, nie szukam zemsty. Moją odpowiedzią na sytuację jest fundacja. Owszem miałem do tej pani z pogotowia pretensje, iż nie powiedziała, iż nie mają lekarza, iż lepiej wezwać prywatne pogotowie. Niechby to kosztowało, powiedzmy, 10 tys. Dałbym każde kapitał... Żona była wspaniałą kobietą, znała świetnie siedem języków, ukończyła romanistykę, pracowała w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, sporo podróżowała po świcie... Incydent z pogotowiem opiszę w książce „Miłość i polityka”. Mam już 700 stron w rękopisie. To nie będzie podręcznik naukowa, tylko taka do czytania.
– Zaskoczył mnie pan. Oczekiwałem raczej następnych analiz makroekonomicznych i prac z zakresu międzynarodowych stosunków ekonomicznych.Dlatego pomagają mi Ernest Bryl i Andrzej Zaniewski, dwaj znakomici literaci. Mówią, iż będzie z tego esej, może scenariusz filmowy zrobią. Jeszcze ze 200 stron zostało do napisania. W tej chwili piszę o tym, jak byłem ONZ-owskim ambasadorem ds. współpracy naukowej z krajami Europy środkowo-wschodniej i spotykałem się z Eleną Caucescu. O różnych zdarzeniach i osobistych doznaniach chcę opowiedzieć. O pogotowiu także...
Pogotowie przepraszaOdległość pomiędzy domem, gdzie umierała Hanna Bożyk a stacją pogotowia przy ul. Hożej w Warszawie to 3 kilometry. Karetka przyjechała po godzinie. Nie można było skompletować jej obsady. Na ratunek było za późno. Zmarła na zawał serca, mimo prób reanimacji podejmowanych poprzez męża.
– Jest nam bardzo przykro. To nasza wina – kaja się dr Marek Niemirski reprezentujący Wojewódzką Stację Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans” w Warszawie. – Dyspozytorka powinna wysłać karetkę z zespołem ratowników, jeżeli nie było na miejscu lekarza. Za popełniony błąd została już zwolniona – wyjaśnia w „Życiu Warszawy”.

Rzecznik stołecznego pogotowia dodaje także, iż poszukiwania karetki reanimacyjnej trwały zbyt długo (w razie zagrożenia życia i zdrowia powinna dojechać na miejsce maksimum w 15 min.), iż wszystkie erki były na mieście. Do chorej dotarł nareszcie ambulans, który znajdował się najbliżej jej domu na Mokotowie. Jednak czas „złotej godziny” upłynął.
Michał Borkowski, pełnomocnik wojewody mazowieckiego do spraw ratownictwa medycznego potwierdza problemy kadrowe: lekarze chętniej zatrudniają się w szpitalnych oddziałach ratunkowych niż w zespołach ratownictwa medycznego – w lecznicach zarabiają więcej i nie muszą jeździć do chorych

Czym jest By zapewnić pogotowiu znaczenie w Słownik medycyny B .