Centra urazowe: elita wśród co to jest
Co to jest, że Centra urazowe: elita wśród SOR-ów, czy tylko zmiana szyldu?. Definicja: Ofiara.

Czy przydatne?

Definicja Centra urazowe: "elita" wśród SOR-ów, czy tylko zmiana szyldu? w słowniku

Co to jest: Ofiara zdarzenia ma trafić do najbliższego właściwego szpitala
Mechanizm centrów urazowych nie będzie działał jak należy. Tak twierdzą eksperci z centrów i konsultanci do spraw medycyny ratunkowej i domagają się pilnych zmian w systemie ratownictwa. Główne z nich, to zmiana metody finansowania leczenia urazów wielonarządowych i przeszkolenie zespołów ratownictwa medycznego w dziedzinie mierników zarządzania pacjentów do centrów.

Jak wynika z rozporządzenia ministra zdrowia z 11 lutego 2011 r. zmieniającego rozporządzenie w kwestii świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. nr 40, poz. 212), które weszło w życie 1 kwietnia, centra urazowe powinny zajmować się leczeniem najtrudniejszych przypadków: chorymi z urazami wielonarządowymi, oparzeniami i odmrożeniami. W myśl tej zasady zdecydowano, że stworzenie 14 ośrodków, które podzielą państwo na regiony operacyjne. Pierwsze centra już formalnie istnieją. Wnioski płynące z praktyki dnia codziennego każą się jednak zastanowić jak powinny działać te jednostki.Jak to z miernikami bywa...- W Polsce odnotowuje się nadumieralność ofiar wypadków z urazami wielonarządowymi, dlatego wprowadzono rozwiązanie, które miało zagwarantować najciężej poszkodowanym, iż zostaną obsłużeni na najwyższym poziomie w tak zwany złotej godzinie - wyjaśnia dr Przemysław Paciorek, kujawsko-pomorski konsultant wojewódzki w zakresie medycyny ratunkowej.Dodaje: - Niestety, mechanizm w skali państwie nie działa jak należy. Ciągle trafiają do centrów pacjenci, którzy z powodzeniem mogliby być obsłużeni poprzez zwyczajne SOR-y. Zdaniem prof. Juliusza Jakubaszko, krajowego konsultanta w zakresie medycyny ratunkowej, sprawa dotyczy weryfikacji wskazań do przyjęcia pacjenta z mnogimi obrażeniami. W rozporządzeniu ministra zdrowia w kwestii centrów urazowych zostały zawarte jasne kryteria anatomiczne i fizjologiczne kwalifikujące pacjenta do centrum urazowego, lecz...- Problem bazuje na tym, iż te kryteria są lekceważone poprzez zespoły ratownictwa medycznego działające na miejscu zdarzenia. Regularnie zwyczajnie na wszelaki wypadek wiozą pacjenta do centrum, mijając po drodze szpital mniejszy, lecz jednak posiadający oddział chirurgii czy chirurgii urazowej, który z powodzeniem mógłby udzielić fachowej pomocy poszkodowanemu - uważa  prof. Jakubaszko. Potwierdzają to inni eksperci. Konsultacje? To nie działaNa oddział ratunkowy (centrum urazowe w organizacji - red.) Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie trafia na dzień od 100 do nawet 160 pacjentów. Jak podaje pułkownik dr Piotr Dąbrowiecki, rzecznik prasowy WIM, ścisłe kryteria spełnia zazwyczaj, nie więcej niż sześciu. Powyżej setkę chorych musi wyposażyć czteroosobowy zespół lekarzy. To regularnie powyżej trzydziestu pacjentów na jednego specjalistę.

- Kiedy trafi na oddział osoba, która rzeczywiście potrzebuje naszej opieki, wszystko rozpoczyna się kręcić wokół niej, a pozostali pacjenci czekają nieraz po kilka godz., aż ktoś się nimi zajmie - stwierdza dr Dąbrowiecki. Wg prof. Juliusza Jakubaszko, o tym kogo należy przywieźć do centrum powinny decydować dyżurni oddziału ratunkowego w centrum urazowym w porozumieniu z zespołem ratownictwa medycznego, który jest na miejscu i zaopatruje pacjenta z urazami. Jak wyjaśnia konsultant krajowy, lepiej tak aby pacjentem na miejscu zdarzenia zajmował się zespół S, gdzie jest doktor i który precyzyjniej niż ratownik potrafi ocenić stan pacjenta. Scenariusz działań powinien być taki: doktor karetki porozumiewa się z lekarzem dyżurnym w centrum urazowym i wymieniają się własnymi opiniami na temat poszkodowanego. Później wspólna decyzja, gdzie wieźć pacjenta. - Ta decyzja powinna być oparta o teletransmisję głownych parametrów życiowych, jak EKG, ciśnienie, saturacja, pulsoksymetria a nawet obraz samego chorego z ambulansu do oddziału ratunkowego. To niestety zawodzi. W rezultacie trafiają do centrów pacjenci z lżejszymi urazami, jak na przykład złamanie ramienia i uda, którzy nie kwalifikują się na te oddziały - przekonuje prof. Jakubaszko. Gdzie wieźć pacjentaDr Czarosław Kijonka, ordynator SOR-u w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu (i tu powstaje centrum urazowe) jest przekonany, iż takie specjalistyczne przeszkolenie zespołów ratownictwa powinno odbywać się na poziomie województw, gdyż w rozumieniu organizacji mechanizmu za jego działanie na terenie woj. odpowiada wojewoda.- Uważam, iż do takiego szkolenia dojdzie. Trzeba służby ratownicze odpowiednio wyedukować, żeby trafiali do nas, ci chorzy którzy powinni. Nie można także zapominać, iż obraz chorego z urazami wielonarządowymi jest bardzo dynamiczny i potrafi pośrodku nawet godziny ulec zmianie. Dlatego szkolenia te muszą odbywać się na najwyższym poziomie, by nie przeoczyć chorego, który faktycznie potrzebuje naszej pomocy - podkreśla ordynator.O sporo poważniejszym, z punktu widzenia płynności finansowej centrów urazowych problemem, jest odpowiednia wycena poprzez fundusz chorego spełniającego wspomniane kryteria. - Kiedy mechanizm powstawał, założono iż leczenie pacjentów z urazami wielonarządowymi będzie finansowane poprzez resort. Potem jednak okazało się, iż trafiliśmy do procedur NFZ, i od razu pojawił się problem - wyjaśnia dr Paciorek. Tłumaczy: - Chory finansowany wg reguł, które obowiązują w Funduszu jest tańszy niż gdyby był finansowany ze środków centralnych. Drogi ratunekPrzyznaje to także dr Dąbrowiecki, dodając, iż największy jest problem z finansowaniem na poziomie SOR-ów. Podobnie myśli dr Kijonka: - Pacjent, który spełnia kryteria urazu wielonarządowego, trafia jak każdy inny z nagłym zachorowaniem w pierwszym rzędzie na oddział ratunkowy. Jednak płatnik nie rozlicza go od poziomu SOR-u na zasadach odrębnej procedury, lecz traktuje jako świadczenie zdrowotne udzielone w ramach gotowości finansowej SOR-u. wg Czarosława Kijonki, to spore niezrozumienie. Chory, o którym mowa przysparza olbrzymich wydatków. To jest pacjent z mnogimi obrażeniami, który wymaga rozszerzonej, powtarzalnej diagnostyki: obrazowej, laboratoryjnej, agresywnych działań ratunkowych, jak defibrylacja czy wentylacja mechaniczna. SOR w WIM otrzymuje od Funduszu 16,4 tys. zł za dobowy dyżur. W czasie gdy każdy dyżur to - jak wyliczyli w szpitalu - opłaty rzędu 35 tys. zł. - Nie możemy ich obniżyć, gdyż byłoby to równoznaczne ze zdjęciem jednego etatu lekarskiego, pielęgniarskiego czy rezygnacją z pełnej diagnostyki. Na to nie możemy sobie pozwolić zważywszy, iż naszym zadaniem jest obsługa pacjentów w najcięższym stanie. Kiedy przywożą do nas chorych z mnogimi urazami nasze opłaty gwałtownie rosną - wyjaśnia pułk. Dąbrowiecki. Prof. Jakubaszko ocenia, iż całkowity wydatek leczenie pacjenta kwalifikującego się do centrum urazowego wynosi nawet niekiedy 250 - 300 tys. zł. W czasie gdy płatnik regularnie przeznacza na niego około 15 tys. zł, co nie oddaje rzeczywistych wydatków. Podobnie wygląda sprawa finansowania zespołów medycznych gotowych do obsłużenia takich pacjentów tak zwany trauma team. Powinni być oni wynagradzani za samą gotowość. W czasie gdy z uwagi na oszczędności osoby wchodzące w skład tego zespołu na co dzień pracują w szpitalu.kwota, nie ryczałtKonsultant krajowy ma nadzieje, iż mechanizm centrów urazowych zacznie wychodzić na prostą po wejściu w życie tak zwany dużej nowelizacji ustawy i rozporządzeń dotyczących mechanizmu ratownictwa medycznego.- Na ostatnim spotkaniu w resorcie, które miało miejsce w październiku otrzymaliśmy obietnicą podsekretarza stanu w ministerstwie zdrowia Marka Habera, iż od nowego roku zaczną się prace nad nowelizacją tej ustawy - mówi prof. Jakubaszko. – Oczekujemy, iż nowe rozwiązania przyniosą kategoryzację SOR-ów, o którą zabiegamy od lat. Kiedy uda się to zrobić, na czele wszystkich SOR-ów staną centra urazowe, jako te w najwyższym stopniu wyspecjalizowane placówki. Wedle naszymi założeniami powinny one wówczas być finansowane wg. najwyższej kwoty, w oparciu o opracowane procedury, a nie na zasadzie ryczałtu, jak to się dzieje dotychczas - podsumowuje prof

Czym jest Centra urazowe: elita wśród znaczenie w Słownik medycyny C .