Chorzy terminalni potrzebują co to jest
Co to jest, że Chorzy terminalni potrzebują hospicjów, hospicja potrzebują życiowych przepisów.

Czy przydatne?

Definicja Chorzy terminalni potrzebują hospicjów, hospicja potrzebują życiowych przepisów w słowniku

Co to jest: W Polsce jest za niewiele hospicjów stacjonarnych. Oferują one pacjentom terminalnym nieporównywalnie większy komfort i opiekę od tej, jaką mogą zapewnić szpitalne oddziały opieki paliatywnej. Spora w tym zasługa również wolontariuszy...
Blisko 100 ośrodków paliatywno-hospicyjnych z całego państwie weźmie udział w VI ogólnopolskiej kampanii "Hospicjum to także Życie". Październik i listopad upłyną pod znakiem spotkań promujących wolontariat hospicyjny, dni otwartych drzwi w hospicjach i kursów dla wolontariuszy medycznych.

Nie od dziś wiadomo, iż idealną opieką dla chorego terminalnego jest opieka domowa, dlatego należałoby promować postęp hospicjów domowych. Brakuje nie tylko pieniędzy, lecz również i lekarzy mogących się w pełni zaangażować w spełnianie tej opieki. Przewarzająca część lekarzy - pracujących albo będących wolontariuszami w hospicjach - pracuje raczej w innych ośrodkach...
Wg danych z 2008 r., w Polsce działa 349 zakładów opieki paliatywno-hospicyjnej, w tym:• 284 hospicjów domowych (w tym 121 niepublicznych),• 154 poradni medycyny paliatywnej (w tym 53 niepubliczne)• 76 oddziałów medycyny paliatywnej w szpitalach,• 63 hospicjów stacjonarnych (w tym 34 niepublicznych).
Dodajmy jeszcze, iż:• 94 hospicja prowadzą organizacje świeckie,• 21 – kościół katolicki,• 25 – Caritas.

Przewarzająca część z stowarzyszeń hospicyjnych (112 ze 140) powołała i zarejestrowała dla prowadzenia opieki hospicyjnej niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej (NZOZ).
W domu choruje się lżejZdaniem dr Jolanty Stokłosy, prezesa Ogólnopolskiego Forum Ruchu Hospicyjnego, idealną opieką dla chorego jest opieka domowa, dlatego należałoby promować postęp hospicjów domowych.
Regularnie ich stworzenie jest inicjatywą samych lekarzy. Jedno z hospicjów domowych opisuje Gazeta Lubuska.
– Zaczęliśmy trzy i pół roku temu, gdy w naszym szpitalu zrezygnowano z opieki paliatywnej – mówi Waldemar Micewski, jeden z czterech lekarzy NZOZ „Hospicjum Domowe” w Wolsztynie. – Zajmowałem się tym poprzez długie lata w ramach opieki szpitalnej, lecz gdy zrobiła się na tym odcinku „dziura”, wspólnie z kilkoma osobami zdecydowałem, iż nie można tak ludzi zostawić; w ten sposób powstał nowy niepubliczny zakład medyczny.
Hospicjum to zatrudnia powyżej 20 pracowników; w tym: 4 lekarzy, 2 fizjoterapeutów, psychologa, farmaceutę, 2 pomoce społeczne i 11 pielęgniarek. Pod opieką mają 30-40 osób.
Jako pierwszy do chorego przybywa lekarza, rozeznaje chorobę i sposób leczenia i, co bardzo istotne, zapoznaje się z warunkami domowymi pacjenta. Wtedy zapada decyzja, jaka pomoc jest potrzebna choremu, lecz i jego rodzinie. W przypadku potrzeby do pacjenta przychodzi dietetyk, psycholog, duchowny, można liczyć również na podpowiedź jak skorzystać z pomocy społecznej...
W opinii lekarzy zajmujących się opieką hospicyjno-paliatywną, jak i samych chorych, pacjenci lepiej czują się wśród swoich bliskich i w swoim domu, są mniej narażeni na infekcje, a rehabilitacja, leczenie, a nawet odchodzenie... są łatwiejsze.Niestety, brakuje lekarzyChoć z ta idea ma powszechne poparcie, domowych zespołów hospicyjnych powstaje mało. Przyczyna?
– raczej brak lekarzy, mogących się w pełni zaangażować w spełnianie tej opieki. Brakuje ich również w hospicjach już istniejących.
Przewarzająca część lekarzy pracujących albo będących wolontariuszami w hospicjach pracuje raczej w innych ośrodkach – tłumaczy portalowi rynekzdrowia.pl dr Stokłosa. – Od kilku lat maleje także niestety liczba wolontariuszy.
Dr Stokłosa zwraca także uwagę na to, iż działalność hospicjów wymaga nakładu wydatków finansowych, które nie są w pełni refundowane poprzez NFZ.
– Skutkuje to konieczność pozyskiwania funduszy od społeczeństwa i prowadzenia kampanii zabiegających o 1% podatku – podkreśla. – Bez tego byłoby krucho...

Tym bardziej, iż roku 2010 NFZ zamierza wydać na opiekę paliatywną i hospicyjną 269 mln zł, a więc o 4 mln zł mniej niż w roku 2009. Więcej przeznaczy za to na opiekę długoterminową, którą prócz opieki paliatywno-hospicyjnej stanowią także świadczenia opiekuńcze i pielęgnacyjne. Suma ta wzrośnie więc z 1,75 mld zł w 2009 roku, do 1,188 mld zł w 2010 r.
Kapitał, to nie wszystkoZ jednej strony mamy coraz strasze społeczeństwo, coraz więcej zachorowań na nowotwory i inne dolegliwości wyniszczające, czyli i coraz więcej potencjalnych pacjentów, których trzeba objąć specjalistyczną opieką paliatywną.
– Z drugiej strony mimo tej wiedzy i tych potrzeb, jako eksperci zajmujący się tą dziedziną, zamiast pomocy i zrozumienia napotykamy na utrudnienia i zmagamy się z nieznajomością problemu wśród urzędników – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Jadwiga Pyszkowska, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej.
wśród przykładów dr Pyszkowska zmienia, pomiędzy innymi, szkolenia fundamentalne z zakresu opieki paliatywneji propedeutyki medycyny paliatywnej dla lekarzy, pielęgniarek, psychologów, fizjoterapeutów i innych pracowników zespołów opieki paliatywnej. Ministerstwo Zdrowia i NFZ wymagają, aby szkolić ludzi, lecz pieniędzy na to nie dają. Jedyne wyjście to zorganizować szkolenia w ramach... działalności gospodarczej.
– I robimy to, ponieważ innego wyjścia nie mamy. Są organizowane po kosztach. Stąd w niektórych regionach w państwie odbywają się tylko raz do roku, ponieważ niewielu jest zapaleńców, którzy podejmują się inicjatyw, które ledwie wychodzą na zero. Równocześnie potrzeba takich szkoleń jest ogromna – podkreśla dr Pyszkowska. Regulaminy nierealnePodobnego oporu materii medycyna i opieka paliatywna doświadcza także w wielu innych aspektach: przy refundacji leków w leczeniu bólu, czy nierealnych i bezpodstawnych wymaganiach zakupu sprzętu, które pojawiają się przy warunkach kontraktowania świadczeń w dziedzinie specjalistycznej opieki paliatywnej, która obejmuje krańcowo cierpiących chorych u kresu życia. Lekarze i pielęgniarki opiekującą się chorymi terminalnymi pracują w wyjątkowych warunkach. Zmagają się z ich cieżką chorobą, ze stresem i cierpieniem, czyniąc wszystko, aby ulżyć im w bólu; towarzyszą do końca ich dni...
W czasie gdy, zdaniem dr Pyszkowskiej, powstaje absurdalny przepis, wymagający, tak aby chory albo jego opiekun pisemnie potwierdzili, iż pojawił się u nich z wizytą doktor. Lub pielęgniarka.
– Ktoś, kto to wymyślił, absolutnie nie ma definicje o realiach. Nie wie, iż niejednokrotnie chory jest na granicy świadomości, totalnie osłabiony, niezdolny nawet unieść ręki – tłumaczy dr Pyszkowska. – Kto wtedy za niego podpisuje? Sąsiadka, która go dogląda, a może szwagier, który wpadł z wizytą? ponieważ przepis w ogóle nie zakłada, iż ma być to opiekun prawny. W jakim świetle taki przepis stawia nas, lekarzy i pielęgniarki opieki paliatywnej? Jako tych, którzy chcą wyłudzić
kapitał za godziny przy chorym?

Brak jest ciągle myślenia o opiece i medycynie paliatywnej jako o specjalistycznej opiece medycznej.
– O wielu kwestiach ich dotyczących decydują urzędnicy, którzy nawet i zwracają się do nas o specjalistyczne konsultacje, lecz, jak pokazuje życie, nie korzystają z nich – mówi z żalem dr Pyszkowska.
Kiedy to się zmieni?

Czym jest Chorzy terminalni potrzebują znaczenie w Słownik medycyny C .