Słownik Gdy ratownik wymaga pomocy, a prawo dostosowania do rzeczywistości definicja

Co to jest, że Gdy ratownik wymaga pomocy, a prawo dostosowania do rzeczywistości. Definicja: Niestety, wg aktualnych regulaminów prawa, wszelakie, wymagane ubezpieczenia nie przewidują od. Znaczenie Gdy ratownik wymaga pomocy, a prawo dostosowania do rzeczywistości leczenie.

Czy przydatne?

Definicja Gdy ratownik wymaga pomocy, a prawo dostosowania do rzeczywistości w słowniku

Co to jest: Niestety, wg aktualnych regulaminów prawa, wszelakie, wymagane ubezpieczenia nie przewidują od kontraktowych pracowników medycznych ubezpieczenia się na wypadek zakażenia chorobami zakaźnymi. A jeżeli nie przewidują, to wartość takiego ubezpieczenia nie jest dodana do kontraktu. Czy jednak tj. coś, na czym można oszczędzać?
Sytuacja ratownika medycznego, Kuby Matysa z Gdańska, poruszył całe środowisko medyczne. Przypomnijmy: narkoman, zakażony wirusem HIV i zapaleniem wątroby typu C, w okresie intubacji zwymiotował na udzielającego mu pomocy ratownika. Treść otrzymała się do ust i oczu ratującego.

Po udzieleniu pomocy potrzebującemu, ratujący sam potrzebował pomocy. Dostał ją wraz z rachunkiem na prawie 5 tys. złotych, za niezbędne w takim przypadku leki antyretrowirusowe.
Skoro tak, to czy by prawo regulujące sprawy zdrowotnego ubezpieczenia ratowników medycznych dostosowane jest do rzeczywistości? Sytuacja Matysa nie był pierwszym. Podobne zdarzenia od dawna powodują w środowisku ratowniczym, delikatnie mówiąc, kontrowersje.
Trudno się dziwić rozgoryczeniu i rozżaleniu Kuby Matysa skoro od niego zażądano sporej stawki za leki, które – np. – obywatel z tak zwany marginesu społecznego otrzymałby za darmo.Gdyby Matys zakaził się HIV nie w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych, otrzymałby leki, za które zapłaciłoby Ministerstwo Zdrowia, przez Krajowe Centrum do spraw AIDS. Lecz, iż do kontaktu doszło w trakcie pracy, to przypadek jest, zgodnie z prawa, zupełnie inna.

Czego ustawodawca nie przewidział?wedle ustawą z 5 grudnia 2008 roku o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, które weszło w życie z początkiem tego roku, za leki antyretrowirusowe gdański ratownik ma zapłacić sam. W artykule 41 powyższej ustawy, w ustępie 5 czytamy:
„Profilaktyczne leczenie poekspozycyjne ze styczności z ludzkim wirusem niedoboru odporności (HIV), do której doszło wskutek wypadku w czasie wykonywania czynności zawodowych, jest finansowane poprzez pracodawcę lub zlecającego pracę.”
Ustawa przewiduje przypadki stworzenia takiego zagrożenia. Nie przewiduje z kolei tego, iż część personelu medycznego – lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni – coraz częściej zatrudniana jest na kontraktach. Niejednokrotnie taki relacja pracy wymuszany jest poprzez szpitale, pogotowia z oczywistych, ekonomicznych względów. Kontraktowcy prowadzą działalność gospodarczą i sami dla siebie są pracodawcami. wg obowiązującej litery prawa sami powinni ubezpieczyć się od takiego zagrożenia, jakie stwarza kontakt z osobami chorymi albo nosicielami chorób zakaźnych. Ponieważ rzecz nie dotyczy tylko HIV, lecz wszystkich chorób zakaźnych. I nie tylko ratowników, lecz całego personelu medycznego – również lekarzy i pielęgniarek.
Czy ustawa powinna zostać znowelizowana?– Zatrudniający zatrudniający pracownika w trybie umowy o pracę i wszelkich ekwiwalentów tej formy zatrudnienia jest odpowiedzialny nie tylko za postępki tego człowieka, lecz również za jego ochronę – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego. – Odrębną kategorią pracujących są ci zatrudnieni w oparciu o umowy cywilne, a więc samozatrudniający się, którzy na podstawie umowy wykonują jakąś funkcje. Są oni samodzielni i sami za siebie odpowiedzialni, za własne gesty i sami się powinni od wszelkich zagrożeń ubezpieczyć. Konsekwencja jest taka, iż w ich kontrakcie powinna być zawarta wartość również potencjalnego ubezpieczenia.
Niestety, wg aktualnych regulaminów prawa, wszelakie, wymagane ubezpieczenia nie przewidują od kontraktowych pracowników medycznych ubezpieczenia się na wypadek zakażenia chorobami zakaźnymi. A jeżeli nie przewidują, to wartość takiego ubezpieczenia nie jest dodana do kontraktu. Czy jednak tj. coś, na czym można oszczędzać?
– W moim przekonaniu zapis ustawy, który mówi o takich sytuacjach jak ten gdańskiego ratownika, jest źle sformułowany – uważa Jerzy Karpiński, pomorski doktor wojewódzki. – Powinien być w nim dodany fragment, precyzujący iż finansowanie leczenia poekspozycjnego ma być wykonywane poprzez zleceniodawcę, bez względu na charakter zatrudnienia konkretnej osoby, wykonującej czynności zawodowe.
Czy HIV będzie na liście chorób zawodowych?Zbulwersowany sytuacją, w jakiej znalazł się gdański ratownik, jest również Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnokrajowego Związku Zawodowego Lekarzy.

– Jestem przekonany, iż środowisko lekarzy pracujących na kontraktach do chwili obecnej nie zdawało sobie w ogóle kwestie z istniejącego zagrożenia. Z całą pewnością nikt także z lekarzy pracujących na kontraktach dodatkowo od takiej ewentualności się nie ubezpiecza. do chwili obecnej nie było takich problemów. Pamiętam taki sytuacja w naszym szpitalu, iż doktor zakłuł się igłą opatrując pacjenta zakażonego HIV. Nikt nie miał najmniejszych wątpliwości – natychmiast udzielono mu pomocy i był leczony. tj. bulwersujące, tak aby od człowieka, który ratuje życie innych żądać dodatkowego ubezpieczenia czy koszty za leki.
– To jakiś absurd, tak aby od ludzi zawodowo ratujących życie żądać kapitał za leki, które za darmo należą się każdemu, kto przyjdzie do szpitala z ulicy. Już w marcu alarmowaliśmy w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia – ujawnia Jerzy Karpiński. – Dopiero po nagłośnieniu przypadku gdańskiego ratownika coś się zaczęło w tej sprawie dziać. 3 lipca, w trakcie spotkaniu w szpitalu w Bytowie minister Ewa Kopacz zapowiedziała, iż ratownik będzie leczony za kapitał resortu zdrowia i nie pozwoli, by zapłacił on chociażby złotówkę z własnej kieszeni...
Minister zdrowia zapowiedziała również, iż resort będzie także rozważać wpisanie zarażenia wirusem HIV w pracy na listę chorób zawodowych personelu medycznego.
– Podzielam taki pogląd. Wszyscy funkcjonariusze – strażacy, policjanci, pracownicy medyczni – powinni mieć gwarancję z mocy ustawy, natychmiastowego leczenia, a nie tak aby szpitale czekały z tym do momentu uzyskania gwarancji zapłaty za leczenie poprzez pracodawcę – dodaje Karpiński.
Środowisko czeka na działania politykówZ ratownikiem, Kubą Matysem solidaryzuje się całe środowisko i zgłasza się z pomocą.

Pierwsi zaoferowali pomoc finansową koledzy z gdańskiego pogotowia. Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych, Robert Szulc deklaruje, w imię solidarności zawodowej, każdą pomoc związkową, w tym prawniczą.
Wojewoda pomorski Roman Zaborowski zalecił kontrolę w Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku, a również w pozostałych placówkach regionu, dotyczącą finansowa zakupu leków antyretrowirusowych.
Przypadkiem Matysa zainteresowało się podlegające premierowi Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, które już zadeklarowało podjęcie działań mających na celu zmianę zapisu ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych.
??wedle deklaracją minister Ewy Kopacz resort zapewne pokryje wydatki leczenia gdańskiego ratownika. Jego problem został rozwiązany. Pozostają do rozwiązania sprawy systemowe, badanie zapisów ustawy i wprowadzenie do niej koniecznych poprawek. Tym będą musieli zająć już posłowie. Oby jak najszybciej

Czym jest Gdy ratownik wymaga pomocy, a prawo dostosowania do rzeczywistości znaczenie w Słownik medycyny G .