Kardiologia inwazyjna: czy co to jest
Co to jest, że Kardiologia inwazyjna: czy grozi nam nadmiar ośrodków i obniżenie jakości leczenia.

Czy przydatne?

Definicja Kardiologia inwazyjna: czy grozi nam nadmiar ośrodków i obniżenie jakości leczenia w słowniku

Co to jest: Jedna z około 120 pracowni hemodynamiki w Polsce
Leczenie ostrych zespołów wieńcowych nie jest limitowane poprzez NFZ. W ostatnich latach powstało więc dużo nowych ośrodków kardiologii inwazyjnej. - W Polsce jest około 120 pracowni hemodynamiki. Dalsze zwiększanie liczby takich ośrodków może prowadzić do obniżenia standardów świadczonych w nich procedur - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant w zakresie kardiologii.

Nielimitowanie świadczeń w dziedzinie leczenia ostrych zespołów wieńcowych znaczy, iż Fundusz płaci za wszystkie wykonane zabiegi, a na bonus płaci za nie dobrze. Nie może więc zaskakiwać, iż coraz częściej dochodzi do ostrej konkurencji pomiędzy placówkami. Sytuacja starachowickiNajlepszym odpowiednikiem takiej sytuacji są Starachowice, gdzie dwa oddziały kardiologii inwazyjnej znajdujące się w tym samym, publicznym szpitalu, konkurują o kontrakt z NFZ. W Powiatowym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Starachowicach od marca 2008 roku istnieje oddział kardiologii inwazyjnej założony poprzez spółkę Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca. Oddział PAKS-u był poprzez dwa lata podwykonawcą starachowickiego szpitala. Gdyż jednak dyrekcja powiatowej lecznicy uznała, iż umowa między szpitalem a PAKS jest nieważna, utworzono w szpitalu nowy oddział kardiologiczny, który, tak samo jak ośrodek PAKS, specjalizuje się w kardiologii inwazyjnej. Teraz obydwa oddziały znajdujące się w starachowickim szpitalu – prywatny i publiczny – świadczą te same usługi i starają się o kontrakt z NFZ. – To dla nas zupełnie nowa przypadek – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Beata Szczepanek, rzeczniczka Świętokrzyskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Kontrakt podzielono, będzie odwołanie– Możemy nie otrzymać kontraktu na kardiologię, a wtedy bezpieczeństwo pacjentów będzie zagrożone, ponieważ dla oddziału PAKS, który działa w budynku szpitala, badania wykonuje podmiot w Kielcach oddalony od nas o godzinę drogi, a u pacjentów w stanach nagłych wyniki badań muszą być od razu – tłumaczyła portalowi rynekzdrowia.pl Marta Zięba, szefowa marketingu starachowickiego szpitala.Ostatecznie kontrakt podzielono następująco: PAKS – 8,5 mln zł, publiczny szpital w Starachowicach – 3,5 mln zł. – Po wszystkich negocjacjach i rankingach na pierwszym miejscu był PAKS, aczkolwiek w czasie negocjacji różnice między jednym i drugim świadczeniodawcą pomniejszyły się – relacjonuje Beata Szczepanek. W świętokrzyskim NFZ spodziewają się jednak, iż będą odwołania od tej decyzji: – Nieoficjalnie już wiemy, iż jedna ze stron będzie się odwoływać, lecz wniosek jeszcze do nas nie wpłynął – dodaje Beata Szczepanek. Nie pierwszy raz...O wątpliwościach dotyczących liczby i rozmieszczenia powstających jedna po drugiej pracowni hemodynamicznych, już w kwietniu 2009 roku pisał szeroko miesięcznik Rynek Zdrowia.Przypomnijmy, iż duże emocji wzbudziło wówczas uruchomienie poprzez PAKS kardiologii w publicznym, Specjalistycznym Centrum Medycznym w Polanicy. Przeciwko finansowaniu nowego oddziału ze środków NFZ zaprotestowali dolnośląscy kardiolodzy.
– Oddział kardiologii interwencyjnej powstał w szpitalu w Polanicy w wyniku z nikim nie konsultowanej decyzji dyrektora, bez opinii pisemnych kardiologicznego nadzoru krajowego i wojewódzkiego – podkreślał wtedy dr Roman Szełemej, pełnomocnik Zarządu Województwa Dolnośląskiego do spraw polityki zdrowotnej. – Stało się tak w wypadku, kiedy w sąsiednim Kłodzku funkcjonuje pracownia hemodynamiki.– Stary, XIX-wieczny szpital w Kłodzku nie posiada odpowiedniej aparatury i wyszkolonej kadry, co wyszło w czasie postępowania konkursowego – ripostował wtedy prof. Paweł Buszman, prezes PAKS. – Z dyrekcją szpitala w Polanicy współpraca układa się bardzo dobrze i rozszerzamy ją, dając placówce wsparcie również w dziedzinie chirurgii naczyniowej.– Powstawanie prywatnych ośrodków kardiologii interwencyjnej wymknęło się spod jakiejkolwiek kontroli. O tym, czy rzeczywiście jest luka w świadczeniach, powinien decydować konsultant, a nie dyrektor szpitala – tłumaczył nam Roman Szełemej.zbyt wiele ośrodków?– Jeśli chodzi o przyjmowanie pacjentów z ostrymi zespołami wieńcowymi, liczba ośrodków kardiologicznych wydaje się już wystarczająca. Z kolei dostęp do planowej diagnostyki i leczenia, w tym planowych zabiegów – nadal jest utrudniony. Upraszczając: trzeba czekać na zawał, by otrzymać się odpowiedniego ośrodka – argumentował w kwietniu 2009 r. prof. Paweł Buszman.zdarzenie gwałtownego wzrostu zainteresowania kardiologią inwazyjną dostrzega Krajowy Zespół Nadzoru Specjalistycznego w zakresie kardiologii. Zdaniem prof. Grzegorza Opolskiego, krajowego konsultanta w zakresie kardiologii, liczba ośrodków specjalizujących się w ostrych zespołach wieńcowych w zasadzie nie powinna się już zwiększać. – Aktualnie w Polsce jest około 120 pracowni hemodynamiki. Dalsze zwiększanie tej liczby może prowadzić do obniżenia standardów świadczonych procedur poprzez te oddziały. Krajowy Zespół Nadzoru Specjalistycznego w zakresie kardiologii informował już o tym zjawisku Ministerstwo Zdrowia – mówi nam prof. Opolski. We wnioskach ze spotkania krajowego zespołu można przeczytać, iż zbyt intensywne powstawania pracowni kardiologii inwazyjnej, może doprowadzić do „spadku liczby procedur w przeliczeniu na jedną pracownię, czyli obniżenia jakości usług kardiologicznych”. Trzeba oczywiście pamiętać, iż to właśnie wprowadzenie nielimitowanych płatności za leczenie ostrych zespołów wieńcowych przyczyniło się do powstania odpowiedniej liczby pracowni hemodynamiki i oddziałów kardiologii inwazyjnej.– Możemy mówić o fenomenie polskiej kardiologii interwencyjnej. Umieralność szpitalna pacjentów z zawałami drastycznie spadła i wynosi aktualnie tylko około 4% – mówił w wywiadzie dla Rynku Zdrowia prof. Witold Rużyłło, dyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie. – Tj. wielki efekt i stawia nas w europejskiej czołówce pod względem wyników w leczeniu zawałów. Co w kardiologii trzeba poprawićSą jednak inne dziedziny kardiologii, które nadal wymagają dofinansowania. Zdaniem profesora Opolskiego, prawdziwym problemem polskiej kardiologii inwazyjnej jest z kolei brak koordynacji transportu chorych z ostrymi zespołami wieńcowymi do właściwych ośrodków w poszczególnych województwach. Niestety, regularnie jest tak, iż pacjent trafia nie tam, gdzie powinien, lub nie trafia na czas do odpowiedniej placówki. Ponadto – jak zaznacza prof. Grzegorz Opolski, nadal niedoszacowane są inne procedury kardiologiczne, w pierwszej kolejności usunięcie zużytych elektrod i kardiowerterów-defibrylatorów. – Szacujemy, iż mamy w Polsce około 30 tys. elektrod i 6,5 tysiąca kardiowerterów-defibrylatorów. Procedura usuwania takiego urządzenia z serca jest bardzo trudna. Oceniamy, iż w naszym państwie w najbliższych latach trzeba będzie usuwać pacjentom kardiologicznym 300-400 takich urządzeń rocznie. Nie mniej jednak usuwanie to tylko połowa pracy, gdyż później trzeba przecież wszczepić nowe urządzenie – tłumaczy prof. Opolski. Zdaniem konsultanta krajowego wyższych stawek wymaga także ambulatoryjna opieka kardiologiczna: – W Polsce są tysiące pacjentów kardiologicznych, którzy muszą być hospitalizowani kilka razy w roku. Gdyby kardiologiczna opieka ambulatoryjna była lepiej finansowana, tych kosztownych hospitalizacji byłoby znacząco mniej, lub w ogóle aby ich nie było – zaznacza prof. Opolski

Czym jest Kardiologia inwazyjna: czy znaczenie w Słownik medycyny K .