Laboratorium niekoniecznie w co to jest
Co to jest, że Laboratorium niekoniecznie w lokalizacji , czyli 300 tys. zł oszczędności z większej.

Czy przydatne?

Definicja Laboratorium niekoniecznie "w lokalizacji", czyli 300 tys. zł oszczędności z większej odległości w słowniku

Co to jest: Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych (KIDL) domaga się podjęcia stanowczych działań ws. naruszenia prawa w postępowaniu konkursowym na wykonywanie badań laboratoryjnych dla pacjentów Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich. Konkurs wygrało odległe laboratorium sieciowe; zaproponowało niższą cenę niż sąsiadująca z lecznicą mniejsza jednostka.

KIDL uważa, iż szpital, gdzie funkcjonuje oddział anestezjologii i intensywnej terapii i całodobowa izba przyjęć, ”ma wymóg zapewnić realizację badań w lokalizacji”.lecz co to takiego ta lokalizacja? Tu rozpoczyna się problem. Kto jak kto, .lecz akurat dyrektor Bolesław Gębarski z Siemianowic Śląskich mógłby zrobić specjalizację w dziedzinie semantyki i prawnej wykładni tego definicje. Zgromadził tomy opracowań na ten temat; doprowadził nawet do zmiany interpretacji rozporządzenia ministra zdrowia z 29 sierpnia 2009 roku w kwestii świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego.Dyrektor pod ścianąZnalazł się wtedy pod ścianą i musiał zgłębić sprawę. Przepis stanowi, iż do końca 2011 roku trzeba mieć laboratorium w obrębie szpitala - chodzi między innymi o natychmiastowe wykonanie badań dla OIT-ów.- Tam, gdzie działa oddział intensywnej terapii, wykonanie badań powinno być niemal natychmiastowe, dlatego odległość ma znaczenie - wyjaśnia prof. Jan Kanty Kulpa, krajowy konsultant w zakresie diagnostyki laboratoryjnej i zwraca uwagę na pozornie błahą sprawę.- Jeśli laboratorium zlokalizowane jest poza szpitalem, to pojawia się problem, kto ma dostarczyć materiał do badań i wyniki. Gdy coś się stanie, w panującym rozgardiaszu organizacyjnym trudno będzie ustalić odpowiedzialnych. Dlatego przepis w sensie organizacyjnym i prawnym ma uzasadnienie, aczkolwiek wiem, iż budzi opory - przyznaje w portalu rynekzdrowia.pl prof.. tak aby dyrektor Gębarski mógł spełnić ten obowiązek, musiałby szybko zaadaptować na potrzeby laboratorium jedyny wolny przedmiot - nieużywany szpitalny basen kąpielowy, znajdujący się w owej lokalizacji. Inwestycja polegająca na przebudowie basenu kąpielowego na laboratorium jest - co raczej nie dziwi - kosztowna i dość długa w realizacji. Nie miał wyjścia, przyciśnięty do muru rozpoczął słać odwołania do wszystkich świętych.Interpretacja akceptowalnaDopiął swego. NFZ w styczniu 2011 roku wycofał się z wymogu sytuowania laboratoriów w sąsiedztwie oddziałów intensywnej terapii. Stwierdził, iż chodziło tylko o punkty poboru krwi, które mają być w tak zwany lokalizacji; same laboratoria - niekoniecznie.

Płatnik oparł się na interpretacji Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia MZ, iż "użyte w rozporządzeniu ustalenie „lokalizacja” znaczy budynek albo zespół budynków oznaczonych tym samym adresem, gdzie zlokalizowane jest miejsce udzielania świadczeń gwarantowanych. W razie laboratorium akceptowalna jest interpretacja dopuszczająca pobieranie materiałów do badań w lokalizacji i wykonywanie ich w laboratorium zewnętrznym".Gdy więc dyrektor Gębarski przeczytał pismo od Elżbiety Puacz, prezes KIDL, które trafiło także na biurka między innymi Jacka Paszkiewicza, prezesa NFZ, Krystyny Barbary Kozłowskiej, rzecznika praw pacjenta, Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Adama Cebuli, przewodniczącego Porady Miasta Siemianowice Śląskie, zespołu wizytatorów Krajowej Porady Diagnostów Laboratoryjnych, to poczuł się nieswojo.Kto za kim lobbuje?Dowiedział się gdyż, iż rozstrzygnięcie konkursu, który ogłosił ”pozbawiło pacjentów dostępu do świadczeń gwarantowanych im w ustawach narażając ich zdrowie i życie”, a ponadto, iż ”organy i instytucje państwowe nadzorujące wydatkowanie powierzonych środków publicznych i kontrolujące przestrzeganie norm prawnych wyciągną skutki”.- Tj. lobbowanie na rzecz jednego z oferentów. Panie z KIDL brały udział w postępowaniu, a teraz próbują kwestionować wyniki konkursu. Nie mogę się zgodzić na deprecjonowanie naszych działań i z zarzutem, iż nie znam prawa - twierdzi dyrektor. wyjaśnia jak to było: - Postanowiliśmy nie robić na błyskawicznie i po łebkach adaptacji basenu, tylko spokojnie poczekać i kontynuować w tym czasie współprace z spółką Labtest, zajmującą się diagnostyką laboratoryjną. Kiedy wygasła umowa z Labtestem, postanowiłem, iż do czasu rozpisania konkursu na laboratorium działające w pomieszczeniach po basenie, ogłoszę konkurs - powiedzmy - przejściowy, jaki corocznie się ogłasza na te świadczenia.Wystartował w nim NZOZ Laboratorium Analiz Medycznych Labtest z Siemianowic i zażyczył sobie 1,1 mln zł, w trakcie gdy drugi oferent - Laboratorium Medyczne Fryda - chciało 800 tys. zł. Różnica duża.300 tys. piechotą nie chodziSzpital wybrał więc tańsze laboratorium, aczkolwiek położone dalej niż sąsiadujący z lecznicą Labtest. - Dojście do nas zajmowało dwie minuty. Osoba, która przychodziła z materiałem, regularnie na miejscu czekała na wyniki. Gdy była morfologia, to można było to nawet zrobić w 15 min. - skarży się w Dzienniku Zachodnim Barbara Dudek, prezes i założyciel Labtestu i zapowiada, iż po utracie kontraktu co prawda nie zwolni pracowników, .lecz będzie zmuszona ograniczyć etaty zmniejszając wymiar godz..w czasie gdy dyrektor Gębarski nie kryje zadowolenia z oszczędności. - Współpracuję od dwóch miesięcy z Frydą. W tym czasie rachunki mi spadły o 30 procent Jestem zadowolonym, szczęśliwym dyrektorem! - zaciera ręce.Przetarg na trzyletnie świadczenie usług laboratoryjnych w pomieszczeniach po szpitalnym basenie zostanie ogłoszony jeszcze w listopadzie. Warunek to przeprowadzenie prac budowlanych na wydatek oferenta. Kto go wygra? Na pewno spółka dysponująca odpowiednim kapitałem. Na porządku dziennym znów może stanąć konflikt pomiędzy bogatymi sieciami laboratoriów a małymi jednostkami

Czym jest Laboratorium niekoniecznie w znaczenie w Słownik medycyny L .