Słownik Lekarze: nie tłumaczmy nietrzeźwych pacjentów, niech płacą! definicja

Co to jest, że Lekarze: nie tłumaczmy nietrzeźwych pacjentów, niech płacą!. Definicja: Szpitale wykazują coraz większą konsekwencję w ściąganiu odpłatności za świadczenia udzielone w. Znaczenie Lekarze: nie tłumaczmy nietrzeźwych pacjentów, niech płacą leczenie.

Czy przydatne?

Definicja Lekarze: nie tłumaczmy nietrzeźwych pacjentów, niech płacą! w słowniku

Co to jest: Szpitale wykazują coraz większą konsekwencję w ściąganiu odpłatności za świadczenia udzielone w wypadku, kiedy "jedyną i bezpośrednią powodem (...) było zjawisko wywołane stanem nietrzeźwości". Aczkolwiek pacjenci nawet przychodzą się wykłócać, nie zamierzają rezygnować i proponują zero tolerancji w sytuacjach zawinionych poprzez takie osoby.

Gazeta Krakowska opisuje sytuacja mężczyzny, który został pobity na imprezie. Przyjechał taksówką do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie po zszyciu łuku brwiowego dostał rachunek w wysokości 450 zł. Pacjent protestuje przeciw takiej decyzji szpitala, podkreślając, iż jest ubezpieczony, a w zdarzeniu był ofiarą. Szpital powołał się w tym przypadku na art. 33 punkt 4 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, który mówi, iż „Za świadczenia zdrowotne udzielone osobie znajdującej się w stanie nietrzeźwości publiczny zakład opieki zdrowotnej pobiera opłatę niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, jeśli jedyną i bezpośrednią powodem udzielonego świadczenia było zjawisko wywołane stanem nietrzeźwości tej osoby”. Zawinił, nie zawinił... Jolanta Pulchna, rzecznik Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ przyznaje, iż przepis zostawia za wiele przestrzeni do interpretacji. – Nie zawsze jednak mamy do czynienia z tak „jedyną i bezpośrednią powodem” jak np. wtedy, gdy nietrzeźwy przejdzie na czerwonym świetle poprzez ulicę i ulegnie wypadkowi samochodowemu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jolanta Pulchna.

W opinii rzecznik MOW NFZ, trudności może także nastręczać interpretacja przypadku pacjenta Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Pobicie mogło przecież zdarzyć się bez względu na spożycie alkoholu, a wtedy pacjent ma prawo skorzystać z pomocy medycznej.– W tych przypadkach placówka ma wymóg zbadać okoliczności: czy są oznaki pobicia, czy osoba, której udzielono pomocy w SOR zgłosiła pobicie policji. Tylko w ten sposób można stwierdzić z sporym prawdopodobieństwem, czy rzeczywiście tą jedyną i bezpośrednią powodem udzielonego świadczenia było zjawisko wywołane stanem nietrzeźwości tej osoby - przyznaje.Anna Niedźwiedzka, rzecznik Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, tłumaczy, iż w wypadku, gdy pacjent trafia na SOR w stanie nietrzeźwym, doktor na podstawie oceny jego stanu zdrowia i wywiadu lekarskiego podejmuje decyzję, czy pacjent zostanie obciążony rachunkiem za leczenie. Odpowiedzilność za swoje czynyJak wyjaśnia rzecznik, jeżeli pacjent twierdzi, iż został pobity, jest ofiarą w tym zajściu, to o ile ma potwierdzenie tego faktu w formie zgłoszenia na policję czy straży miejskiej, może wnioskować do dyrekcji o anulowanie rachunku za leczenie. Dziś, po 4 miesiącach od momentu udzielenia świadczenia ( zjawisko opisywane poprzez GK miało miejsce w październiku 2010 r. - przyp. red.), ani doktor, ani szpital nie są w stanie określić, jakie okoliczności towarzyszyły temu zdarzeniu.– Dla nas to pacjent w stanie nietrzeźwym, któremu udzielono świadczenia i w relacji do którego doktor zadecydował, iż powodem udzielonego świadczenia było ( zjawisko wywołane stanem nietrzeźwości tej osoby – stwierdza rzecznik uniwersyteckiej lecznicy.Podkreśla przy tym, iż w 2010 r. Szpital Uniwersytecki w Krakowie wystawił jedynie 40 takich rachunków na 35 tys. udzielonych w sumie porad i w obciążaniu nietrzeźwych kosztami leczenia nie szuka dochodów dla lecznicy.– Szpital ma kontrakt na szpitalny oddział ratunkowy i ma płacone za świadczenia udzielane w jego ramach. Chodzi o odpowiedzialność za swoje gesty i za publiczne kapitał. Nie możemy podatnikom wmawiać, iż jak osoba nietrzeźwa potyka się na nierównym chodniku i łamie nogę tj. to wina chodnika – podsumowuje Anna Niedźwiedzka.Płaczą i płacąKrakowski szpital to jedna z wielu lecznic, która jest konsekwentna w egzekwowaniu opłat za leczenie nietrzeźwych pacjentów. Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Bełchatowie pośrodku roku przyjmuje średnio 150 takich pacjentów.– W samym styczniu 2011 r. było ich jedenastu. Doświadczenie uczy, iż do końca roku wartość ta przekroczy grubo setkę – mówi Robert Kornacki, rzecznik prasowy lecznicy. Przyznaje, iż ściąganie należności to droga poprzez mękę, która w większości przypadków kończy się skierowaniem postępowania na drogę sądową, co generuje następne wydatki: zapłata sądowa, windykacja komornicza i tak dalej– Jednak trzeba także patrzeć na wydatki leczenia. Średnio wynoszą one od 350 do 550 zł, a są jeszcze wyższe, kiedy stosuje się badania specjalistyczne na przykład rezonans magnetyczny – podkreśla Kornacki. Nie przypomina sobie, aby któryś z pacjentów oficjalnie odwoływał się od decyzji o odpłatności za leczenie. – Oczywiście pacjenci przychodzą do szpitala próbując się wykłócać, ponieważ przecież „mają ubezpieczenie” i są zaskoczeni, iż każe im się płacić. Prawo jednak obowiązuje wszystkich, zapłata musi zostać uiszczona – zaznacza rzecznik.Sentymentów przy egzekwowaniu art. 33 punkt 4 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej nie ma także Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu. W 2009 r. w mediach przetoczyła się burza, gdy wystawił powyżej 100 faktur nietrzeźwym pacjentom. Kwestia oparła się nawet o Ministerstwo Zdrowia.Zero tolerancji– Przeczekałem naciski i jestem konsekwentny. Stosujmy się do regulaminów. jeżeli ktoś po dwóch piwach prowadzi auto, to nie szukamy dla niego usprawiedliwienia. A jeżeli jest nietrzeźwy i złamie nogę przewracając się, to nie zakładajmy, iż mógł się przewrócić i złamać kończynę, będąc trzeźwym, ponieważ to właśnie w stanie nietrzeźwym przewrócić się jest sto razy łatwiej – mówi dyrektor Nowak.Podkreśla, iż nie rozumie polskiej tolerancji dla osób pijanych, a w razie niektórych dyrektorów obiekcji czy braku konsekwencji w odzyskaniu pieniędzy za leczenie nietrzeźwych pacjentów.– Dlaczego wciąż wyjaśniamy osoby nietrzeźwe? „Pobił, ponieważ wypił”, „Zrobił źle, lecz był pijany”. Nie! Czas powiedzieć: Wypiłeś – ponosisz skutki, a w razie leczenia płacisz za nie rachunek – zaznacza dyrektor grudziądzkiej lecznicy.Jak zauważa, problem nie dotyczy wyłącznie pacjentów pod wpływem alkoholu. – Coraz częściej udzielamy świadczeń pacjentom będącym pod wpływem środków odurzających. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych. Jeszcze w marcu chcę wprowadzić w okolicy badań krwi na zawartość alkoholu, badania toksykologiczne. Będę także wnioskował do minister zdrowia Ewy Kopacz o uzupełnienie ustawy o zapis „w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środków odurzających” - zapewnia Marek Nowak

Czym jest Lekarze: nie tłumaczmy nietrzeźwych pacjentów, niech płacą! znaczenie w Słownik medycyny L .