Oblężone tomografy: zły co to jest
Co to jest, że Oblężone tomografy: zły system skierowań, czy źle pojęte oszczędności?. Definicja: O.

Czy przydatne?

Definicja Oblężone tomografy: zły system skierowań, czy źle pojęte oszczędności? w słowniku

Co to jest: O tomograf łatwiej jednak, niż o radiologa. Prof. Andrzej Urbanik podkreśla, iż w tej specjalności dokonuje się właśnie zamiana pokoleniowa. Młodzi eksperci (u prof. Urbanika szkoli się ich 45) muszą przejść poprzez
Czy lecznice będą drastycznie ograniczać, z racji na gorsze finansowanie, liczbę badań realizowanych w pracowniach tomografii komputerowej? Do postawienia tego pytania skłonił nas niedawny, opisywany poprzez prasę, sytuacja z Gdańska.

Szpital Swissmed Centrum Zdrowia Spółka akcyjna na kilka dni przed badaniem TK zawiadomił pacjentkę z podejrzeniem nowotworu płuc, iż termin został przesunięty z 31 marca na... lipiec. Powodem była wiadomość z Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, iż Fundusz nie zapłaci szpitalowi za nadwykonania.
Gdyż w pierwszym kwartale br. placówka znacząco przekroczyła kontrakt przyjmując 20 pacjentów na dzień, zdecydowano się ograniczyć badania wyłącznie do limitu, jest to 5 chorych pośrodku dnia. Pacjentce, która pod koniec lutego sprawdzała terminy w kilku innych gdańskich szpitalach, proponowano badanie tomograficzne w lipcu.
Dr Janusz Dębski, pomorski konsultant wojewódzki w zakresie radiologii i diagnostyki obrazowej, jest zdumiony proponowanym poprzez lecznice 4-5-miesięcznym czasem oczekiwania na tomografię.

- To nonsens - ocenia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl - Pacjent, któremu proponuje się taki termin, lub zdąży wyzdrowieć lub zapomni o badaniu lub...umrze. W mojej macierzystej placówce, Pomorskim Centrum Traumatologii Wojewódzkim Szpitalu im. M. Kopernika w Gdańsku, trwają aktualnie zapisy na start czerwca, co znaczy ok. 2-miesięczny czas oczekiwania. Oczywiście nie dla wszystkich. Każda z dwóch naszych pracowni TK prowadzi dwie kolejki: pierwszą do badań na cito, m. in. dla pacjentów z podejrzeniem nowotworów i drugą, dla pacjentów zgłaszających się na badania rutynowe.
Dlaczego trzeba czekać?aczkolwiek dr Dębski przyznaje, iż zapowiedzi płatnika dotyczące znaku zapytania przy finansowaniu nadwykonań w br. (a te w dziedzinie tomografii są spore) niepokoją, równocześnie dodaje, że nie powodów do przypuszczeń, iż szpitale rozpoczną znacznie ograniczać badania tomograficzne. Na razie bardziej martwią go inne powody, wpływające na czas oczekiwania.
– Mamy na terenie województwa wystarczającą liczbę tomografów, czego nie można powiedzieć o lekarzach radiologach – tłumaczy konsultant. – Wielu z nich zdecydowało się na pracę za granicą, wielu jeszcze wyjedzie. M. in. dlatego tak długo czeka się na opis badania. Mniejsze ośrodki w naszym regionie, na przykład Malbork, Chojnice albo Starogard Gdański, mają ponadto bardzo małe kontrakty na tomografię. Dlatego na terenie województwa są znaczne różnice w liczbie badań realizowanych w skali jednego dnia. Najczęściej to jest przedział od 5 do 11.
Zdaniem Janusza Dębskiego główną powodem wydłużającego się oczekiwania na badanie tomograficzne jest jednak zmiana regulaminów, dokonana poprzez Centralę Funduszu.
– Płatnik zniósł dotychczasową zasadę zarządzania na tomografię poprzez specjalistę – przypomina konsultant wojewódzki. – aktualnie skierowanie może wystawić doktor dla rodziny. W rezultacie bardzo sporo badań wykonujemy bez sensu. Ta decyzja była poważnym błędem: wygenerowała olbrzymie kolejki do tomografii i spowodowała marnowanie faktycznie sporych pieniędzy na zbędną, nie przemyślaną diagnostykę.
Prof. Andrzej Urbanik, małopolski konsultant wojewódzki w zakresie radiologii i diagnostyki obrazowej, dostrzega jednak inny aspekt.
– Wszystko ma własne złe i dobre strony: tutaj niezłą stroną jest skrócenie pacjentowi drogi do badania. Pamiętajmy, iż na wizytę u specjalisty, który miałby wystawić skierowanie, również trzeba czekać, czasem miesiącami. Wszystko, jak zazwyczaj, zależy od wykonania. Płatnik dał lekarzom narzędzie i to od nich zależy, jak je wykorzystają. Jedni wystawiają skierowania lekką ręką, inni bronią się przed tym nawet w ewidentnych przypadkach. W czasie gdy chodzi o normalność.

Łatwiej o sprzęt, niż o specjalistęW Małopolsce, podobnie jak na Pomorzu, tomografów nie brakuje. Sprzętem, w dodatku w miarę nowym, dysponuje w zasadzie każdy szpital. Kolejki nie są z kolei rozłożone równomiernie: pacjenci, którzy sami wybierają, gdzie chcą się badać, oblegają wybrane placówki. W tym samym czasie inne urządzenia są w zasadzie wolne.
znacząco gorzej przypadek wygląda w razie rezonansu magnetycznego. W Małopolsce przeważają urządzenia niskopolowe, na których pacjenci nie chcą się badać. W czasie gdy liczba skierowań jest coraz większa. Rosną również oczekiwania chorych, którzy liczą na diagnostykę z zastosowaniem wysokopolowego rezonansu magnetycznego. A tych urządzeń w regionie nie ma zbyt sporo.
– Martwi nas gorsza niż w ubiegłym roku przypadek finansowa płatnika – nie ukrywa prof. Urbanik. – Obawiamy się problemów z pokryciem wydatków nadlimitów, co nie znaczy, iż liczba badań będzie redukowana. Jak do chwili obecnej nic nie słyszałem o takich planach. Nie sądzę również, by źródłem problemów z finansowaniem była zbyt spora liczba tomografów i powiązane z tym rozdrobnienie kontraktów. aktualnie nie ma nowoczesnego szpitala bez pracowni TK. Prawie każdy pacjent nadaje się do transportu na badanie do innej placówki. ponadto taki transport kosztuje na tyle wiele, iż po prostu bardziej opłaca się mieć własny sprzęt.
O tomograf łatwiej jednak, niż o radiologa. Prof. Andrzej Urbanik podkreśla, iż w tej specjalności dokonuje się właśnie zamiana pokoleniowa. Młodzi eksperci (u prof. Urbanika szkoli się ich 45) muszą przejść poprzez „sito z bardzo małymi oczkami”. Szkolenie jest
znacząco trudniejsze i bardziej czasochłonne, niż to, które mają za sobą ich starsi koledzy, daje jednak wybitne przygotowanie. Młodzi eksperci nie bardzo się jednak spieszą do prowincjonalnych ośrodków, gdzie ich brak bywa odczuwany w najwyższym stopniu. Na szczęście rozwija się teleradiologia...
Na diagnostyce nie oszczędza sięTak uważa Krystyna Płukis, dyrektor Szpitala Zachodniego w podwarszawskim Grodzisku Mazowieckim. Zasada jest prosta: źle zdiagnozowany pacjent wróci do placówki, a jego leczenie będzie kosztowało
znacząco więcej. Dlatego w Szpitalu Zachodnim na każdego chorego przypada średnio 8 badań. Na tomografię czeka się tutaj 7-10 dni. W 2008 r. pracownia TK przeprowadziła 6007 badań, a rezonansem magnetycznym zdiagnozowano 232 osoby. Tylko w styczniu br. badaniu tomograficznemu poddano 445 pacjentów. Do Grodziska przyjeżdżają się leczyć mieszkańcy całego Mazowsza.
Na pytanie, dlaczego tak długo trzeba czekać na badanie TK w innych szpitalach, dyrektor Płukis odpowiada krótko: lecznice oszczędzają. w najwyższym stopniu liczy się rezultat finansowy, najmniej - pacjent.
– Szpital lub ma misję, lub nie – podkreśla Krystyna Płukis. –
Gdyż uważam, iż prawidłowa jest ta pierwsza odpowiedź, zabezpieczam dyżur radiologa poprzez całą dobę. W ten sposób pacjenci lecznicy nie blokują pacjentów ambulatoryjnych, a na opis badania nie czeka się dwa tygodnie albo nawet dłużej. To naturalnie kosztuje. Dlatego sporo szpitali wykazuje, stając do konkursu ofert, iż ma radiologów, po czym w praktyce wychodzi na jaw co innego. Prawdą jest, iż brakuje lekarzy tej specjalności, lecz w tym właśnie tkwi sens: trzeba im dużo zapłacić

Czym jest Oblężone tomografy: zły znaczenie w Słownik medycyny O .