To ratunkowy analfabetyzm co to jest
Co to jest, że To ratunkowy analfabetyzm: nie umiemy udzielać pierwszej pomocy ofiarom wypadków.

Czy przydatne?

Definicja To ratunkowy analfabetyzm: nie umiemy udzielać pierwszej pomocy ofiarom wypadków w słowniku

Co to jest: Chociaż Polska w ogóle nie przoduje pod względem ilości wypadków samochodowych - w 2008 r. powyżej 320 tys. wypadków w Niemczech, 218 tys. we Włoszech, a w Polsce 49 054 - to już od względem śmiertelnych ofiar wypadków bijemy na głowę i jednych, i drugich.

W trakcie gdy w Polsce w 2008 r. na drogach zginęło 5437 osób, we Włoszech było to 4731 ofiar, a w Niemczech - 4477. Eksperci w zakresie medycyny ratunkowej podkreślają, iż wśród wielu przyczyn takiego stanu, na pewno dużą winę ponoszą: analfabetyzm ratunkowy i martwe regulaminy.O połowy maja 2010 r. do końca wakacji będzińscy policjanci razem z ratownikami z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu patrolują kluczowe trasy w okolicach Będzina. Kierowcy zatrzymani za popełnienie wykroczenia zamiast mandatu mogą wybrać krótkie szkolenie z zakresu pierwszej pomocy.Ratują zegarkiem– Chętnie korzystają z takiej możliwości. Stwierdzają nawet, iż takie szkolenia powinny być obligatoryjne, pytają, gdzie można je zrobić – mówi dr Czarosław Kijonka, ordynator SOR w sosnowieckiej lecznicy.W jego opinii, ratownictwo medyczne działa dziś o sporo lepiej niż kiedykolwiek, lecz – jak zaznacza – karetka nie jest w stanie dotrzeć pośrodku trzech min. na miejsce wypadku.– Załoga ambulansu, która przybywa na miejsce wypadku słyszy najczęściej: „Dlaczego tak długo?”, aczkolwiek w ogóle nie długo, w prawidłowym czasie. Za to na nasze pytanie: "Co pani/pan zrobił poza patrzeniem na zegarek?" padają odpowiedzi: „Wy od tego jesteście” lub: „Nie umiemy” – mówi dr Kijonka.Tylko zalecenia...Jak podkreśla ordynator sosnowieckiego SOR, świadków wypadku paraliżuje strach, a ten wynika raczej z braku zdolności.– Jeżeli nawet ktoś podejmie się ratowania, tj. to najczęściej pośredni masaż serca, lecz nie potrafi już na przykład udrożnić dróg oddechowych. Kierowcy nie mają także maseczek ochronnych do sztucznego oddychania sposobem usta-usta, rękawiczek, czasem w ogóle apteczek. Właściwie zaopatrzona apteczka jest rekomendowana, lecz nie wymagana – podkreśla dr Kijonka.Dlatego, jego zdaniem, kurs pierwszej pomocy powinien być obowiązkowy, przed uzyskaniem prawa jazdy czy podjęciem pracy – tam także zdarzają się wypadki: upadki z wysokości, zatrzymanie krążenia. A apteczka obligatoryjna.– Ocena, wezwanie, ratowanie – kierowcy powinni mieć to we krwi. Mamy paragrafy, które mówią, iż świadkowie wypadku powinni ratować, lecz oni nie umieją. Nie umieją, ponieważ im się zaleca zdobycie takich zdolności a nie każe – podsumowuje nasz rozmówca.
Potrzebna edukacjaW podobnym tonie wypowiada się prof. Jerzy Robert niebrzydki, wojewódzki konsultant dla województwa podlaskiego w zakresie medycyny ratunkowej. Biorąc pod uwagę parametr zabitych na 100 wypadków drogowych w województwach, podlaskie przoduje w nim z niechlubnym rezultatem 17,2 (dla porównania woj. mazowieckie ma ma ów parametr – 12,5). Jak podkreśla, taki rezultat, to sukces wpływu kilku czynników. Między innymi fakt, iż Podlaskie jednym z największych obszarowo, a równocześnie najsłabiej doinwestowanych województw w Polsce.– Drogi pozostawiają sporo do życzenia, a o tym, jak to jest istotne, świadczyć może przykład nowej drogi ekspresowej S-8. pośrodku pół roku, od kiedy została otwarta, nie było na niej żadnego wypadku z ofiarą śmiertelną. Z jednej strony mamy więc rozległe woj. i kiepskie drogi, z drugiej jeden z najlepiej zorganizowanych w państwie mechanizmów ratownictwa. Jednak nawet najlepsi ratownicy muszą dojechać na miejsce wypadku, a zanim tam się pojawią musi zadziałać pierwsza pomoc – podkreśla konsultant wojewódzki.Mówiąc o poziomie wiedzy na ten temat, prof. niebrzydki używa ustalenia „analfabetyzm ratunkowy”.– Mimo iż mamy ustawę o ratownictwie medycznym, która zakłada wymóg nauki w dziedzinie udzielania pierwszej, mamy rozporządzenia określające kto ma to robić, to ciągle brakuje konkretnych działań ze strony dyrektorów szkół. Jako konsultant wojewódzki apelowałem w kuratorium o wcielenie tych regulaminów w życie, deklarowałem nawet pomoc w przeszkoleniu nauczycieli, którzy mieliby uczyć dzieci udzielania pierwszej pomocy. Bez odzewu – zaznacza.Jak podkreśla, zamiast lekcji przysposobienia obronnego uczniowie mają teraz edukację dla bezpieczeństwa, lecz temat pierwszej pomocy niezmiennie tkwi w martwym punkcie.
Dramaty do uniknięciaZadziałać musi jednak nie tylko pierwsza pomoc, lecz cały mechanizm. „Krajowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na lata 2005/2007/2013 Gambit 2005” zakłada w 2013 r. ograniczenie osób zabitych w wypadkach samochodowych do 2800 (w 2009 r. ofiar było 4572).Jednym z zadań jest pomniejszenie ciężkości wypadków, w tym ulepszenie działań ratowniczych. Starszy brygadier Dariusz Marczyński, dyrektor Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności, który odpowiada za realizację część programu, podkreśla, iż główne są przepływ informacji i zachowanie ciągłości ratowania.– Przepływ informacji pomiędzy dyspozytorem przyjmującym wezwanie a zespołami ratowników, którzy pierwsi mogą przybyć na miejsce zdarzenia jest konieczny dla zachowania spójności "łańcucha przeżycia", a więc działań ratowniczych na miejscu zdarzenia, w okresie transportu i w warunkach szpitalnych – podkreśla Marczyński.Jak zauważa właściwe funkcjonowanie rozwiązań systemowych wymaga dokładnych regulacji potwierdzonych stosownymi porozumieniami, a nie wszyscy organizatorzy ratownictwa medycznego byli gotowi do oficjalnego usankcjonowania zasad współpracy. Codzienne tragedie, w szczególności na drogach, bez pośpiechu jednak wpływają na zmianę takich postaw.Jak podkreśla, priorytetem jest nauka społeczeństwa i szkolenia i wspólne ćwiczenia ratowników. Od powodzenia tych działań zależy o ile uda się zmniejszyć liczbę przypadków „śmierci do uniknięcia”

Czym jest To ratunkowy analfabetyzm znaczenie w Słownik medycyny T .