Trzeba kwartału by pacjent co to jest
Co to jest, że Trzeba kwartału, by pacjent zobaczył okulistę. Definicja: W mniejszych.

Czy przydatne?

Definicja Trzeba kwartału, by pacjent zobaczył okulistę w słowniku

Co to jest: W mniejszych miejscowościach jak w sporych

We Wrześni na darmową wizytę – w ramach ubezpieczenia w NFZ – można liczyć najwcześniej w drugim kwartale roku. W całym państwie jest podobnie. Na wizytę u okulisty czeka się średnio trzy – cztery miesiące. W SP ZOZ przy ul. Ciołka w Warszawie trwają zapisy na maj.W ZOZ przy ul. Ciołka w Warszawie można na szczęście zamówić wizytę poprzez telefon. W rejestracji nie wykluczają co prawda przyjęcia pacjenta od razu, lecz nie dają gwarancji, iż do lekarza się dostanie.
– Zdarza się, iż pacjent nie przychodzi na umówioną przedtem wizytę i wówczas można skorzystać z zarezerwowanego dla niego czasu – wyjaśniają w rejestracji. – Chętnych, liczących na taką okazję każdego dnia jest nawet kilkunastu. Niektórych specjalista przyjmuje niezależnie od zwalniających się miejsc w kolejce.
Jak się nie uda, pozostaje wizyta prywatna. W centrum Medycznym Mavit wizyta specjalistyczna kosztuje 150-180 złotych, a w Retinie – 120 złotych. Za badanie dna oka płaci się podobnie – 50 złotych za każde.

W Łodzi nie jest lepiej. Tam w oddziale NFZ uruchomiono nawet telefon dla pacjentów, pod którym można uzyskać informację, gdzie są krótsze wizyty do ekspertów. Do dyspozycji chorych pozostaje także rzecznik praw pacjentów, który interweniuje w niektórych przypadkach. Małe w ogóle nie jest piękne
Na prowincji, jak w stolicy
W mniejszych miejscowościach jak w sporych – kilkumiesięczne oczekiwanie. We Wrześni, w Centrum Medycznym Amika, spośród wszystkich specjalności, najdłużej czeka się właśnie na poradę okulistyczną. W tej chwili zresztą zapisów do okulisty nie ma w ogóle, oczywiście tych w ramach kontraktów z NFZ. Za to prywatnie można od razu, lecz wizyta kosztuje 70 złotych. Na darmową – w ramach ubezpieczenia w NFZ – wizytę można liczyć najwcześniej w drugim kwartale roku.
Podobnie jest w Kostrzynie, gdzie (jak w stolicy) czeka się trzy, cztery miesiące na wizytę w poradni okulistycznej. Małgorzata Kosiewicz – dyrektor NZOZ w Kostrzynie twierdzi, iż okulistyka stanowi tu wyjątek, ponieważ do innych ekspertów zapisy są na bieżąco.
– Zatrudniona tu okulistka ma bardzo niezłą renomę w całym woj. i przyjeżdżają do niej pacjenci z różnych miast – tłumaczy powody tego stanu rzeczy.
NFZ stawia limity
W Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II w Nowym Targu także nie jest różowo. Krzysztof Sudoł – wicedyrektor szpitala – przyznaje, iż najdłużej także u nich trzeba czekać na wizytę u okulisty.
– Być może problem rozwiąże podpisana umowa z spółką Oko-Test. Umowa obowiązywała co prawda od 1,5 roku, lecz spółka ta miała niewielki kontrakt z NFZ – mówi dyrektor Kiciński. – Na szczęście to się zmieniło i można planować rozszerzanie działalności i zatrudnienie w szpitalnej poradni okulistycznej pracowników tej spółki.
– W ubiegłym roku doktor okulista przyjął jeszcze raz tylu pacjentów, niż wynikało z kontraktu. Liczymy, iż fundusz zapłaci za te dodatkowe wizyty, ponieważ jeszcze nie zdarzyło się, tak aby nie zapłacono za nadwykonania, lecz zawsze to jest pewnego rodzaju ryzyko – przyznaje Ryszard Matuszkiewicz z wrześnieńskiej Amiki. – Dostępność do świadczeń specjalistycznych ograniczają limity narzucane poprzez Fundusz, który finansuje określoną liczbę porad, na podstawie własnych wyliczeń dla danego powiatu.

Fundusz tłumaczy
– Nad rozwiązaniem problemu kolejek do ekspertów trudzą się, nie tylko w Polsce, specjaliści od organizacji opieki zdrowotnej – wyjaśnia Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ. – Mimo ogromnego w ostatnich latach wzrostu nakładów na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną kolejki w polskich przychodniach nie są w ogóle mniejsze. Ponadto ciągle są w naszym państwie białe plamy na mapie podaży świadczeń ekspertów...
– Podjęliśmy prace dotyczące identyfikowania osób oczekujących na świadczenia przez oznaczenie ich PESELem. Na razie dotyczy to endoprotezoplastyki, w przyszłości innych procedur wysokospecjalistycznych. Wybór świadczeniodawcy poprzez pacjenta będzie dokonany w oparciu o pełną wiedzę o czasie oczekiwania w poszczególnych przychodniach. także w skali państwie zarządzający ochroną zdrowia będą mieli wiarygodne narzędzie do takich czy innych decyzji kierunkowych – zapewnia Andrzej Troszyński.
Problem nie jest łatwy do rozwiązania, choćby dlatego, iż sporo osób zapisuje się naraz do kilku przychodni, co sprawia, iż nie jest znany rzeczywisty czas oczekiwania na wizytę u specjalisty.
Wina profilaktyki?
Przynajmniej kilka przyczyn stało się przyczyną wielomiesięcznych oczekiwań na wizytę u niektórych ekspertów, przyczyn dość lekceważonych poprzez następnych szefów resortu zdrowia. Prof. Religa jako minister z niedowierzaniem mówił o ewentualnym niekorzystnym wpływie emigracji polskich lekarzy i wierzył, iż owe braki wyrówna się w prosty sposób emigrantami zza wschodniej granicy. W czasie gdy pośrodku ostatnich czterech lat – jak powiedział w trakcie konferencji „Rynku Zdrowia” Konstanty Radziwiłł – prezes Naczelnej Izby lekarskiej, do samorządu lekarskiego o wydanie zaświadczenia umożliwiającego wyjazd za granice wystąpiło 7270 lekarzy i w tym samym czasie zatrudnienie w Polsce znalazło 34 cudzoziemców.
Aktualny minister zdrowia, Ewa Kopacz uważa, iż to nie brak lekarzy, ani pieniędzy wydłużył czas oczekiwania na wizytę u ekspertów, lecz większa świadomość. Ona to skutkuje, że z każdą – nawet najmniejszą – dolegliwością biegniemy do specjalisty. Czy to jednak pacjent ma wiedzieć, iż jest zdrowy, skoro mu się wydaje, iż jest chory i tylko... specjalista może go wyprowadzić z tego błędnego mniemania?

Czym jest Trzeba kwartału, by pacjent znaczenie w Słownik medycyny T .