Walka z rakiem szyjki macicy co to jest
Co to jest, że Walka z rakiem szyjki macicy: na razie przegrywamy i źle wydajemy pieniądze.

Czy przydatne?

Definicja Walka z rakiem szyjki macicy: na razie przegrywamy i źle wydajemy pieniądze w słowniku

Co to jest: W październiku, miesiącu walki z rakiem, eksperci zgodnie kontestowali badania skryningowe oceniając, że dotychczasowy program wczesnego wykrywania raka szyjki macicy to utrata pieniędzy…

Podobnie jak program dotyczący raka piersi i nowotworów przewodu pokarmowego. - Żaden z nich nie działa dobrze. Badania skryningowe spełniają własną rolę, jeżeli zgłaszalność jest na poziomie 70 procent W razie raka szyjki macicy sięga ledwo 30 procent Może to kwestia kulturowa, nauki, może niewykorzystanie potencjału różnych nośników - stawia diagnozę prof. Jacek Jassem, kierownik kliniki onkologii i radioterapii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Co roku w Polsce wykrywanych jest 3400-3700 nowych zachorowań za raka szyjki macicy, co roku na ten nowotwór umiera 2 tys. kobiet. - Na realizację programu wczesnego wykrywania raka szyjki macicy rozpoczętego w 2003 roku, w tym wysłanie zaproszeń na badania do 3,3 mln kobiet, Ministerstwo Zdrowia i NFZ wydały "w dobrej wierze" 16 mln zł, a sukces był niewielki - opisuje prof. Ryszard Poręba, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. - W ramach tak dużego programu, dzięki któremu pośrodku 6 lat powiodło się zbadać 6 mln kobiet, nie osiągnięto podstawowego celu programu, jakim jest obniżenie parametru umieralności na raka szyjki macicy. Jak przyznają eksperci, dotychczasowe działania pokazały bezradność w obliczu walki z chorobą. Zawiadomienia wysyłane pocztą nie sprawdziły się. Akcje straszące konsekwencjami późno wykrytej dolegliwości także nie przyniosły rezultatów. Nagradzać za udział Obawa to tylko jeden z powodów braku odpowiedzi kobiet na zaproszenia. Inne to wstyd przed wizytą u znajomego lekarza ginekologa w małym środowisku. Problemem jest również zgłaszanie się na badania wciąż tych samych osób. Lecz nawet jeżeli kobieta przyjdzie na badanie, zdarza się, iż jest pozostawiana z tym "problemem" sama sobie - nikt nie informuje jej o wyniku. Nie funkcjonuje baza danych, które kobiety były na badaniu, jaki jest rezultat cytologii i kto wykonywał badanie.
 Póki co, eksperci głowią się, jak zachęcić kobiety do zgłoszenia się na badanie. Sporo z  pomysłów zahacza o kapitał. Nie chodzi o ich brak, lecz inne rozłożenie akcentów. Po pierwsze jest pomysł, aby finansowo lub w formie upominków zachęcać kobiety do zgłaszania się na badania. - Najczęściej na raka chorują kobiety żyjące w złych warunkach ekonomicznych. Nie bez kozery mówi się, iż rak szyjki macicy to rak biedy. Najczęściej chorują kobiety zapracowane, o złej sytuacji ekonomicznej, mające kłopoty z odpowiednim odżywianiem - tłumaczy prof. Poręba, podając przyczyny oferowania korzyści finansowych w zamian za zgłoszenie. Prof. Poręba podkreśla także znaczenie akcji cytomammobusów, dojeżdżających w odlegle tereny czy tworzenie punktów ginekologicznych, gdy w promieniu 50 km nie ma gabinetu ginekologicznego. Po drugie, tj. sprawa dostępu do środków publicznych na wykonywanie cytologii. W kolejce po te kapitał ustawiają się pielęgniarki. Póki co, profilaktyczne badanie cytologiczne może być wykonywane wyłącznie w trybie ambulatoryjnym w poradni ginekologiczno-położniczej. Jednak z uwagi na małą skuteczność tych badań, pojawiają się postulaty rozszerzenia liczby osób uprawnionych do wykonywania badań, na przykład o lekarzy POZ albo pielęgniarki środowiskowo-rodzinne. To wymagałoby zmiany regulaminów, zachęcających inne ekipy z obszaru zdrowia do działań. Pielęgniarki przekonują, iż warto. - Możemy pomóc. Był nawet projekt, aby pielęgniarki osobiście odwiedziły każdą kobietę nakłaniając ją do badania. To bardziej skuteczny sposób niż zaproszenia wysyłane pocztą - mówi Barbara Jobda, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Onkologicznych. Dear nurse letter Zachęty ze strony pielęgniarek w dziedzinie zaangażowania się w onkologię idą dalej.  - Chcemy osiągnąć taki schemat, aby pacjent wychodząc z ośrodka onkologicznego był dedykowany konkretnej pielęgniarce środowiskowo - rodzinnej. Po otrzymaniu informacji o chorej, pielęgniarka będzie mogła profesjonalnie się nią zająć - mówi Barbara Jobda. Przypomina to nieco mechanizm "dear doctor letter", kiedy lekarze przekazują swoim kolegom po fachu pacjenta, z wiadomością o jego chorobie i wytycznymi w dziedzinie leczenia. Prezes Jobda przekonuje, dlaczego to takie istotne. - Nie mamy problemu z kobietami w sporych miastach, gorzej jest na wsi. Organizacja podstawowej opieki zdrowotnej z perspektywy Warszawy, gdzie są przychodnie i ginekolodzy, wygląda odmiennie. Na wsi pielęgniarki najczęściej pracują na zasadzie indywidualnej praktyki, bez wsparcia w formie przychodni. Są zupełnie same, co nie oznacza, iż niesamodzielne. Pielęgniarki przekonują, iż przewarzająca część z nich ma uprawnienia do wykonywania badania cytologicznego. Podkreślają, iż regularnie wykonują je zamiast lekarzy, Problem w tym, iż nie mogą takiej usługi zakontraktować. Dodatkowo szkolą się w dziedzinie opieki nad pacjentem onkologicznym. - W ramach programu "Minimum onkologiczne dla pielęgniarek POZ", sfinansowanego poprzez firmę BMS, z zakresu onkologii i pielęgniarstwa onkologicznego, w tym również komunikacji z pacjentem, przeszkolono 400 pielęgniarek środowiskowo-rodzinnych z ośmiu województw ze ściany wschodniej. Tam dostęp do infrastruktury medycznej i ekspertów jest najtrudniejszy - ocenia prezes Jobda. Przeszkolone pielęgniarki mają dodatkowe wsparcie w punktach edukacyjno-konsultacyjnych w każdym z ośmiu województw. Zdaniem prezes Stowarzyszenia, w wielu przypadkach pielęgniarka mogłaby zapobiec niepotrzebnym konsultacjom pacjentów w ośrodkach onkologicznych, interweniując na przykład w razie niegroźnych objawów, będących efektem chemioterapii. Jak nie prośbą, to przepisem W obliczu porażki programu wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, Polskie Towarzystwo Ginekologii Onkologicznej, Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i Fundacja na Rzecz Walki z Rakiem Szyjki Macicy powołały Polską Koalicję na Rzecz Walki z Rakiem Szyjki Macicy. - Plan z lat 2003/2004 zakładał pomniejszenie umieralności kobiet do 500 pośrodku roku. Aktualnie zakładamy plan pomniejszenia umieralności z 2 tys. do 1 tys. Każdy inny rezultat poniżej będzie sukcesem - mówi prof. Poręba. Szykują się także zmiany systemowe. - jeżeli będziemy polegali tylko na modelu zgłoszeniowym, który jest dowodem dojrzałości kulturowej społeczeństwa i nie zwiążemy faktu wykonania mammografii i badania cytologicznego z wysokością składki, nie odniesiemy sukcesu - ocenia prof. Cezary Szczylik, onkolog z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk zapowiedział przedstawienie projektu ustawy o zdrowiu publicznym, która między innymi narzuca i koordynuje działania dotyczące prewencji, nauki i profilaktyki onkologicznej. - W Finlandii dzięki rozwiązaniom zawartym w takiej ustawie wskaźniki zgłaszalności są na najwyższym poziomie na świecie - ponad 70 procent - stwierdza minister Włodarczyk. W projekcie ustawy zawarto dwa alternatywne rozwiązania. - Jednym z nich jest schemat niemiecki, a więc powiązanie składki z zachowania prozdrowotnymi obywatela - mówił minister, zwracając równocześnie uwagę na te ekipy osób w Polsce, które stwarzają największy problem ze zgłaszalnością, a równocześnie nie płacą składki na ubezpieczenie zdrowotne.  - Warto zastanowić się nad wprowadzeniem systemu podobnego do tego zastosowanego w ubezpieczeniach komunikacyjnych

Czym jest Walka z rakiem szyjki macicy znaczenie w Słownik medycyny W .