Wzburzone fale pomorskiej co to jest
Co to jest, że Wzburzone fale pomorskiej kardiologii: NFZ rzuca publicznym szpitalom koło ratunkowe.

Czy przydatne?

Definicja Wzburzone fale pomorskiej kardiologii: NFZ rzuca publicznym szpitalom koło ratunkowe w słowniku

Co to jest: Dr Jerzy Karpiński, pomorski doktor wojewódzki
Pomorski Oddział NFZ ogłosił we wtorek (7 grudnia) dodatkowy konkurs na świadczenia w dziedzinie kardiologii, do którego mogą przystąpić szpitale dotąd bezskutecznie zabiegające o kontrakty: Szpital Morski im. PCK w Gdyni Redłowie, Szpital Studencki i Pomorskie Centrum Traumatologii w Gdańsku.

– O konkretnych kwotach w tej chwili nie powiem, lecz gdyż pieniędzy jest mało, kontrakty będą zdecydowanie niższe – zapowiedział w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ.Na otarcie łezByłaby to zatem swoista nagroda pocieszenia za to, iż placówki nie podpisały umów, których oczekiwały. Nie otrzymały kontraktów, bo prawie 15 mln zł dostały Pomorskie Centra Kardiologiczne Spółka akcyjna dla swych placówek w Wejherowie i Starogardzie Gdańskim.Decyzja NFZ wywołała na Pomorzu burzę. Zagrożone zostało istnienie oddziałów kardiologicznych w szpitalach marszałkowskich, a co za tym idzie, w próżni zawisł program Zdrowie dla Pomorzan, w realizację którego włączył się marszałek województwa, wojewoda, rektor Uniwersytetu Medycznego, prezes NFZ.Opowiadał nam o jego dotychczasowej realizacji Michał Szpajer, ordynator ze Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni:– Na bazie oddziału kardiologii i poradni kardiologicznej przy Szpitalu Morskim rozpoczęliśmy przed czterema laty tworzenie ośrodka leczenia niewydolności serca. Zadanie zapisano w programie Zdrowie dla Pomorzan, gdyż niewydolność krążenia w naszym regionie i w ogóle w Polsce, staje się pierwszoplanowym problemem kardiologicznym.Do zrealizowania pozostał najdroższy, a zarazem końcowy faza tworzenia ośrodka, a więc pracownia hemodynamiki krążenia płucnego i sala operacyjna do wszczepiania stymulatorów resynchronizujących. Zadanie miało być finansowane z unijnych środków w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego.w czasie gdy kardiologia w Szpitalu im. PCK musi walczyć nie tyle o postęp, ile o przetrwanie.Nóż Brutusa?Konkurencja nie zasypywała gruszek w popiele: Pomorskie Centra Kardiologiczne wynajęły pomieszczenia w Szpitalu w Starogardzie Gdańskim i marszałkowskim Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie, gdzie utworzyły nowoczesne oddziały kardiologiczne.Jak podkreślał z dumą Andrzej Zieleniewski, dyrektor szpitala w Wejherowie w trakcie uroczystego otwarcia oddziału, gdzie uczestniczył ks. abp Tadeusz Gocłowski i prezydent miasta, specjalistyczny oddział „to nie tylko podniesienie bezpieczeństwa pacjentów, którzy trafiają z ostrym zawałem, lecz również prestiż dla szpitala”.Działo się to jesienią 2010 roku. Wszyscy byli zadowoleni, iż pacjenci z powiatu wejherowskiego, puckiego i lęborskiego znajdą pomoc na miejscu, iż nie będą musieli trafiać do odległego Gdańska, Gdyni i Słupska, co niebezpiecznie wydłużało czas pozostający na ratowanie życia, iż będą mogli używać z pracowni hemodynamicznej... lecz w grudniu br. rozpisano konkursy. Wygrały Pomorskie Centra Kardiologiczne pokonując publiczne lecznice. Decydenci różnych szczebli uświadomili sobie, jakie mogą być skutki decyzji NFZ dla mieszkańców Trójmiasta.Pojawiło się także pytanie: jak to się stało, iż w marszałkowskim szpitalu w Wejherowie wydzierżawiono pomieszczenia konkurencji zagrażającej pozostałym szpitalom marszałkowskim?Szukanie winnych– W razie kardiologii w Wejherowie uzyskaliśmy pisemną informację od dyrektora, iż Centra nie prowadzą działalności konkurencyjnej. Taką informację przekazał nam także konsultant wojewódzki – wyjaśnił dr Jerzy Karpiński, pomorski doktor wojewódzki.Dodał także, iż wojewoda pomorski Roman Zaborowski zlecił przygotowanie opinii na temat postępowania konsultanta wojewódzkiego w zakresie kardiologii. – Decyzja personalna należy do wojewody. Mój wydział wspólnie z prawnikami przygotowuje wiadomości w tej sprawie. Analizujemy ustawę o konsultantach – powiedział Karpiński.Może to zapowiadać odwołanie konsultanta, prof. Grzegorza Raczaka, który poprzez dwa lata zasiadał również w radzie nadzorczej Pomorskich Centrów Kardiologicznych.Prof. Grzegorz Raczak wycofał się z działalności Pomorskich Centrów po tym, gdy zorientował się, iż w wypadku deficytu środków w kasie NFZ, Centra zagrożą istnieniu oddziałów kardiologicznych w Gdyni i Gdańsku. Jak stwierdzi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Radosław Targoński, prezes zarządu Pomorskich Centrów Kardiologicznych, list w tej sprawie otrzymał od profesora w listopadzie.Prof. Raczak obliczył, iż w konsekwencji obcięcia albo niepodpisania kontraktów w trójmiejskich placówkach nastąpi likwidacja 91 łóżek kardiologicznych i 39 łóżek monitorowanych całodobowo, co spowoduje dodatkowe obciążenie i tak niewiele wydolnych oddziałów internistycznych. – Znaczy to śmierć wielu chorych, którzy na czas nie otrzymają odpowiedniej pomocy! – grzmiał na łamach Dziennika Bałtyckiego prof. Grzegorz Raczak.Dla kogo „złota godzina”?Przewodniczącym porady nadzorczej firmy Pomorskie Centra Kardiologiczne jest z kolei były konsultant wojewódzki, prof. Andrzej Rynkiewicz, kierownik I Kliniki Kardiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.W rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim prod. Rynkiewicz bronił decyzji NFZ i przypominał, iż dzięki stworzeniu nowych ośrodków na Pomorzu doszło do wyrównania dostępu do leczenia chorych z odległych miejscowości i stawiał pytanie: czy pacjenci uratowani w prywatnym ośrodku są gorsi od pacjentów publicznych szpitali w Trójmieście?Mariusz Szymański z NFZ podkreśla, iż wskutek zawarcia kontraktów z nowymi podmiotami poszerzyła się dostępność do wysokospecjalistycznych usług kardiologicznych, co przy obowiązywaniu zasady „złotej godziny” w sytuacjach stanów wieńcowych jest nadzwyczajnie ważne.Jednak na obowiązującą w medycynie ratunkowej „złotą godzinę” wskazywali również obrońcy publicznych lecznic. Z tym tylko, iż mieli na myśli Trójmiasto.Dr Jerzy Karpiński, który kiedyś pracował na oddziale kardiologii, stwierdził: – Pacjent poprzez pierwsze 30 min. ma duże szanse na ratunek, w kolejnych 30 minutach spadają one do kilku proc.. Wysyłanie pacjentów z Sopotu i Gdyni do Wejherowa, a z Gdańska do Starogardu jest oznaką ogromnej odwagi ze strony pomysłodawców, ponieważ biorą na siebie skutki trudnych decyzji

Czym jest Wzburzone fale pomorskiej znaczenie w Słownik medycyny W .