Pediatrzy i lekarze rodzinni co to jest
Co to jest, że Pediatrzy i lekarze rodzinni - dyskusja o tym, kto skuteczniej leczy dzieci.

Czy przydatne?

Definicja Pediatrzy i lekarze rodzinni - dyskusja o tym, kto skuteczniej leczy dzieci w słowniku

Co to jest: Polskie Towarzystwo Pediatryczne obchodzi 100 lat istnienia. Średnia wieku jego członków nie odbiega od średniej wieku (58 lat) statystycznego polskiego pediatry. PTP w alarmującym liście otwartym do ministra zdrowia po raz następny zwraca uwagę na sytuację w polskiej pediatrii: jest źle, aby nie powiedzieć - bardzo źle.

Za niedostatki opieki nad dziećmi Towarzystwo wini mechanizm, lecz nieformalnie pediatrzy nie szczędzą krytyki i lekarzom rodzinnym.
Już tylko we wspomnieniach istnieją takie instytucje, jak poradnie matki i dziecka, poradnie wieku rozwojowego, nie wspominając o lekarskich gabinetach w placówkach oświaty.
– W opinii Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego przypadek jest dramatyczna. Jeszcze kilka lat temu nasze Towarzystwo liczyło około 10 tys. pediatrów, a aktualnie skupia niespełna 3 tysiące. Następne trzy tysiące lekarzy pediatrów zrzeszają towarzystwa specjalistyczne. Łącznie mamy więc około 6 tys. pediatrów, a powinno być o około cztery tysiące więcej – wylicza prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Konsekwencje zaniedbań
Zbyt późne rozpoznania większości chorób u najmłodszych rodaków, poważne braki kadrowe wśród pediatrów, upadek medycyny szkolnej.
Konsekwencje tych i innych problemów naszej pediatrii muszą budzić niepokój: – Ryzyko zgonu dzieci poniżej 15 roku życia jest Polsce są o 40% wyższe niż ich rówieśników w państwach UE – alarmują pediatrzy.
– Znamy już wyniki badań przesiewowych przeprowadzonych na 30 tys. dzieci obok Wrocławia, finansowane poprzez wrocławski Urząd Miasta. Okazało się, iż: 60% dzieci ma próchnicę, 40% – wady postawy, znaczący był również odsetek nierozpoznanych wad serca, alergii – informuje Rynek Zdrowia prof. Alicja Chybicka.
Podobne badania przeprowadzone na Śląsku wykazały u 30 procent gimnazjalistów wady układu kostno-stawowego, a u 70 procent jedenastolatków próchnicę.
W woj. śląskim przypadek jest wręcz krytyczna. Dwustu czynnych zawodowo pediatrów, a więc jedna szóstych zatrudnionych, to emeryci! Młodej kadry nie ma, ponieważ nie opłaca się być pediatrą. Wedle obowiązującym prawem pediatra nie może mieć prywatnej praktyki. Nic dziwnego, iż niedostatki kadrowe łatane są zatrudnianiem emerytów, nierzadko mających 70 i więcej lat, a rolę pediatrów przejęli lekarze rodzinni.
– W mojej klinice pracuje 83-letnia doktor pediatra – dodaje prof. Chybicka, kierująca Katedrą i Kliniką Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Co i kto potrafi
Sumując czas przeznaczony na naukę specjalizacji można rzec, iż doktor dla rodziny pediatrą staje się po kilkumiesięcznym miesięcznym przeszkoleniu.
– Widać tego efekty. Poprawiamy za nich – komentuje dr Tomasz Rzemieniuk, ordynator oddziału pediatrii w sosnowieckim Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II.
Zdaniem prof. Jerzego Bodalskiego z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi lekarze rodzinni, których jest zdecydowanie zbyt niewiele, i co determinuje brakiem czasu dla pacjenta, są bardzo ofiarnie pracującymi, ale mają jedną wadę: nie umieją leczyć dzieci.
Te i podobne uwagi są ilustracją otwartego już sporu pomiędzy specjalistami z dziedziny pediatrii a lekarzami reprezentującymi młodą - ponieważ mającą w Polsce raptem 10-letnią historię - specjalizację jaką jest medycyna rodzinna.
Prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, lekarz Adam Windak, uważa, iż opinie na temat niedostatecznych działań lekarzy rodzinnych w systemie ochrony zdrowia nie są poparte żadnymi dowodami. – Przykro to stwierdzić, lecz nawet szacowni profesorzy wypowiadają w tej sprawie tezy, które trudno obronić – zaznacza.

Gdzie tkwią powody złego
Znane powiedzenie mówi, iż jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kapitał. Wprowadzenie instytucji lekarza rodzinnego miało być metodą na zoptymalizowanie wydatków ochrony zdrowia. aby zostać pediatrą, trzeba było poprzez sześć lat robić tak zwany dwójkę i dodatkowo zaliczyć dwa egzaminy przed komisją państwową.
Krytycy przyjętych rozwiązań mówią: – W czasie gdy lekarze rodzinni w zakresie pediatrii są szkoleni pół roku. I to oni przejęli opiekę nad zdrowiem dzieci i młodzieży w Polsce pozostawiając kilka tys. zdezorientowanych pediatrów praktycznie bez możliwości uprawiania zawodu, do którego poprzez lata byli przygotowywani.
Idąc dalej tropem tych rozważań wypowiadanych poprzez profesorskie autorytety w pediatrii: do tych problemów należy dodać likwidację profilaktyki prowadzonej w szkolnych gabinetach poprzez likwidację tychże gabinetów i już mamy czarną statystkę, choćby wynikającą z braku systemowego prowadzenia szczepień. Jedna pielęgniarka kursująca pomiędzy kilkoma tak zwany gabinetami szkolnymi nie zastąpi ani wiedzą, ani poświęceniem kwalifikowanych pediatrów.
Zdaniem lekarzy rodzinnych
Lekarze rodzinni podkreślają, iż nie dyskutują o faktach. A fakty są takie, iż duży odsetek dzieci ma wady postawy, ogólny stan zdrowia młodego pokolenia także budzi obawy, a wiele poważnych chorób, w tym nowotworowych, jest rozpoznawanych zbyt późno. W przekonaniu lekarzy tej specjalności wszystko to pewnie prawda, tyle tylko, iż związek między skutkiem (kłopoty zdrowotne dzieci i młodzieży) a powodem (niedostateczna opieka ze strony lekarzy rodzinnych) nie jest prawdziwy.
Lekarzami rodzinnymi nie są wyłącznie ci, którzy byli kształceni w trybie rezydentury, czyli bezpośrednio po studiach. Co więcej, najprawdopodobniej stanowią mniejszość w tej ekipie. Przewarzająca część (jeżeli trzymać się opinii KLRwP), to lekarze, którzy już przedtem pracowali w POZ i posiadali inne specjalizacje. Znaczną, o ile nawet nie największą ekipą ekipą wśród nich, są lekarze pediatrzy. – Mogę tak powiedzieć patrząc na frekwencję w trakcie szkoleń prowadzonych w naszym ośrodku przy UJ, który jest jednym z trzech największych w państwie. W ekipie lekarzy, którzy odbywali tutaj szkolenie specjalizacyjne z medycyny rodzinnej z pewnością było najwięcej właśnie... pediatrów – twierdzi Adam Windak. Natomiast wg jego wyliczeń maksymalnie 1/3 dzieci może znajdować się pod opieką lekarzy rodzinnych, którzy nie są równocześnie pediatrami.
Pytanie o mechanizm

PTP w liście otwartym skierowanym do Ewy Kopacz apelowało m. in. o nowelizację aktów prawnych, tak aby ustawowo regulowały one swobodny dostęp choremu dziecku do lekarza pediatry bez skierowania od lekarza POZ. Podobną sugestię wyraził dopiero co Rzecznik Praw Dziecka. KLRwP tę inicjatywę rzecznika uznało za „nieodpowiedzialną”, ponieważ jej realizacja wg. lekarzy rodzinnych miałaby prowadzić do wydłużenia czasu oczekiwania na konsultacje i zagroziłaby działaniom profilaktycznym.
Trudno będzie o konsensus w tej sprawie. Spór pomiędzy pediatrami a lekarzami rodzinnymi jest odsłoną od dawna toczącej się dyskusji o miejscu lekarzy rodzinnych w systemie. Zdaniem prezesa zarządu KLRwP są dzisiaj widoczne tendencje do obwiniania lekarzy rodzinnych o część niepowodzeń mechanizmu ochrony zdrowia. – A może lepiej zastanowić się czy ten mechanizm jest właściwie zorganizowany i czy nakłady finansowe i sposób wydawania pieniędzy nie wymagają zmian? – pyta, dodając, iż propozycje takich zmian KLRwP już przedstawiało wysyłając stosowne opracowania do członków rządu i parlamentu.
Obszerny raport o stanie polskiej pediatrii - już w najnowszym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 12/41, grudzień 2008)

Czym jest Pediatrzy i lekarze rodzinni znaczenie w Słownik medycyny P .