Problem alkoholowy a rodzina co to jest
Leczenie Problem alkoholowy a rodzina. Definicja: Członkowie rodziny - podobnie jak alkoholik.

Czy przydatne?

Definicja Problem alkoholowy a rodzina

Co to jest: Członkowie rodziny - podobnie jak alkoholik - podlegają niszczącym skutkom długotrwałego oddziaływania alkoholu. Prawda ta być może jest stara jak świat, jednak pewne ramy poznawcze nadała mechanizmom destrukcji w rodzinie ideologia Al-Anonu, ruchu samopomocy, wsparcia i rozwoju duchowego dla żon alkoholików, członków ich rodzin (rodziców, rodzeństwa, dzieci) i przyjaciół alkoholików. W podejściu tym zwraca uwagę szerokie spektrum osób związanych z problemami stworzonymi poprzez picie poprzez alkoholika. Założenie ruchu Al-Anon mówi: jeżeli jesteś żoną, dorosłym dzieckiem, rodzicem albo przyjacielem alkoholika, odmiennie mówiąc, jeżeli jesteś kimś bliskim psychicznie takiej osobie, dosięgnie cię pewien rodzaj problemów osobistych, kłopotów życiowych, konfliktów wewnętrznych, których zwyczajnie można się spodziewać, znając reguły rządzące uzależnieniem człowieka od substancji chemicznej. Będziesz najprawdopodobniej potrzebować pomocy, lepszego zrozumienia, czym jest uzależnienie. Będziesz musiał chronić siebie, nie pozwolić na destrukcję własnych zasad i wartości i najprawdopodobniej nauczyć się odmiennie sobie radzić z piciem alkoholika, z waszą miłością albo przyjaźnią, a także - lepiej radzić sobie z sobą samym w całym tym koszmarnym zamęcie. Wspólnota Al-Anon powstała w kilka lat po stworzeniu wspólnoty anonimowych alkoholików, zaś problemami rodziny żyjącej w obliczu uzależnienia jednego z jej członków psychologowie zajęli się o sporo potem. Co teraz wiemy? Praktyka i badania psychologiczne zajmują się rodziną z problemem alkoholowym z trzech perspektyw. Perspektywa 1. Jaki (specjalny) rodzaj dysfunkcji spotyka rodzinę jako całość, rozumianą jako mechanizm dla rodziny? Perspektywa 2. Jak przebiega mechanizm przystosowania do życia w dysfunkcji rodziny alkoholowej i jakie są fazy albo etapy tego procesu? Perspektywa 3. Co charakterystycznego odbywa się z poszczególnymi osobami rodzinnego dramatu - w tym z dorosłymi i dziećmi? Z tej perspektywy wybrane osoby dorosłe, będące w bliskim, emocjonalnym kontakcie z alkoholikiem, opisuje się jako osoby współuzależnione. Zajmijmy się zatem kolejnymi perspektywami W perspektywie pierwszej pytanie brzmi: Czy w rodzinie z problemem alkoholowym można się spodziewać deficytów innego rodzaju niż, dajmy na to, w rodzinie z chorym psychicznie, rodzinie niepełnej, rodzinie skłóconej, a więc - krótko mówiąc - w rodzinie o innym typie dysfunkcji? I tak, i nie. Otóż nie można wyróżnić deficytu (braku) o jakimś szczególnym charakterze, którego nie dałoby się spotkać w żadnej innej rodzinie, choć jest jednak prawdopodobny pewien układ, splot czy wzorzec deficytów charakterystyczny dla rodziny z problemem alkoholowym, na przykład: deficyt wzajemności, deficyt komunikacji - w rozumieniu otwartego i emocjonalnego porozumiewania się ludzi, deficyt więzi i zamiany ze środowiskiem pozarodzinnym - przyjaciółmi, szerszą rodziną, znajomymi. Deficyt wzajemności Wzajemność w rodzinie to stan względnie satysfakcjonującej i równoważnej zamiany dóbr, środków i uczuć. Ja tobie oferuję swój czas, pracę, uwagę, rozumienie, wsparcie, szacunek, niezłą wolę i działanie, od ciebie z kolei mam równoważną pulę tak ustalonych dóbr i środków. Nie chodzi o to, iż za każdym wspólnie, co chwilę, dokonujemy nerwowego bilansu zamiany. Jest w życiu czas, iż ja więcej daję i czas, gdy więcej biorę. Czasem daję więcej uwagi i wsparcia, a otrzymuję więcej działania, dobrej woli i szacunku. jeżeli tak się dzieje, ludzie w rodzinie żyją w poczuciu, iż zarówno podział dóbr, jak także zysków i obowiązków jest sprawiedliwy, a zamiana pełna wzajemności. Gdyż jednocześnie rozumienie sprawiedliwości wśród ludzi może być nieco różne ( na przykład:: "po równo" albo "wg zasług"), przekonanie o wyrównanym bilansie wzajemności musi być oparte na subiektywnym rozumieniu i osobistym poczuciu komfortu emocjonalnego w tej sprawie. W rodzinie z problemem alkoholowym co najmniej jedna osoba dorosła (najczęściej żona alkoholika) żyje z poczuciem negatywnego bilansu emocjonalnego i z poczuciem dawania - jeżeli nie kompletnie marnotrawionego, to bez wystarczającej rekompensaty. wybrane z nich mówią o zmarnowanym życiu, a co najmniej - zmarnowanych latach, wysiłkach, dobrej woli, a nareszcie przeświadczeniu, iż ich pozytywne uczucia legły w gruzach. Taki sposób widzenia swego życia jest dowodem załamania się równoważnej i zdrowej wzajemności w rodzinie. Przyczyną, dla którego tak się dzieje w rodzinie alkoholika, jest mechanizm iluzji i zaprzeczania towarzyszący chorobie. Najłatwiej rzecz ujmując, osoba pijąca, nadmiernie pijąca i wreszcie uzależniona konserwuje się w infantylnym i niedojrzałym stylu radzenia sobie z trudnościami życiowymi, w tym z wyzwaniem wzajemności w rodzinie. Wzajemność znaczy godzenie dylematów, trudne wybory życiowe, wyrzeczenia, rozmowę nie unikającą konfliktów, czasem - lepsze radzenie sobie z własnym egoizmem, wygodą, chciejstwem czy nawet z cierpieniem. Tego uczymy się w życiu sposobem prób i błędów, potykając się, prostując, próbując i poprawiając nie dość dobre efekty tych czy innych wysiłków. Osoba uzależniona, a nawet przedtem - nadmiernie pijąca - wobec trudnych wyzwań sytuacyjnych, cierpienia, w chwilach próby, najczęściej sięga po alkohol ( albo inny środek chemiczny) zamiast podejmowania bardziej skutecznych prób radzenia sobie z trudną sytuacją. Nie mogę się porozumieć z żoną? Napiję się! Nie mogę znieść myśli, iż mnie nie kocha? Napiję się! Dzieci się mnie boją? Jeszcze raz. Ten sposób "rozwiązywania" problemów konserwuje niski poziom kompetencji interpersonalnych i radzenia sobie z sobą samym, a dodatkowo zachęca do widzenia źródeł trudności poza sobą. Do obwiniania innych - a więc tego przysłowiowego w rodzinach alkoholika: "piję poprzez ciebie!". Trudno od takiej osoby oczekiwać dojrzałości niezbędnej tam, gdzie pragnęlibyśmy partnerskiej zamiany, więzi małżeńskiej i rodzinnej. Deficyt komunikacji na głębszym poziomie Mam tu na myśli taki sposób porozumiewania się i rozmawiania ludzi z sobą, który nie ogranicza się do informacji o pogodzie, o tym, która godzina i iż trzeba kupić zapałki. Myślę o rodzinie, w której bez groźby straty poczucia bezpieczeństwa można powiedzieć o tym, iż coś się podoba, a coś nie podoba, iż czegoś się boję, a czegoś pragnę, iż nie bawi mnie w ogóle to, co bawi mojego starszego brata lub mojego męża. A również, w której bez groźby straty poczucia własnej wartości mogę wyrazić własne poglądy, odmienne od innych w rodzinie. W niektórych rodzinach nie wolno się złościć, w innych nie wolno się bać, są nawet takie rodziny, gdzie nie wolno się śmiać. W rodzinie alkoholowej nie wyraża się ogromnej masy przekonań i uczuć. Istnieje porównanie mówiące o tym, iż ludzie ci mieszkają w pokoju, gdzie stoi słoń. Obijają się o niego, nie widzą się poprzez niego, chowają się za niego. Udają jednak, iż nie ma żadnego słonia. Niektórzy faktycznie tak myślą. Są dwa źródła tego stanu rzeczy w rodzinie alkoholowej. Jedno z nich to ludzka niechęć do konfrontacji z trudną prawdą. Ludzie nie chcą wiedzieć o raku, o groźbie bankructwa ani o tym, iż ktoś jest alkoholikiem. W tej ostatniej sytuacji sporo osób woli wersję, która wydaje się mniej beznadziejna. Ta wersja brzmi: są to chwilowe kłopoty. lub: chodzi o to, iż on (ona) ma jakieś chwilowe problemy. To wszystko na skutek jej (jego) wrażliwości psychicznej. To dlatego, iż taki jest świat. To poprzez alkohol. Mędrzec jednak zapyta: Czy grzech w substancji, czy w człowieku? W tym właśnie wyraża się część trudnej konfrontacji, o której mowa, konfrontacji, w której poszukuje się odpowiedzialności za zaistniałą sytuację i możliwych sposobów naprawy. Drugie źródło to zrozumiały odruch ochrony dzieci przed świadomością trudnej sytuacji rodzinnej. Jest rzeczą właściwą i pożądaną, aby rodzice nie obarczali zbyt inicjalnie dzieci dylematami i trudnymi uczuciami dorosłych. Pięcio- i dziesięciolatek nie są właściwymi osobami, aby dzielić z matką (ojcem) poczucie beznadziejności, lęk o małżeństwo czy lęk przed jutrem. Dlatego rodzice mówią małym dzieciom: Nie, nic się nie stało. Wszystko jest w porządku. Nie, tatuś nie jest pijany, tylko źle się czuje. Mama położyła się, ponieważ jest zmęczona (zdenerwowana). Obie te intencje - jakże zrozumiałe same w sobie - po latach nawyku dają obraz rodziny, gdzie nie rozmawia się o niczym, co istotne. Wszystko, co istotne powiązane jest zaś z piciem i jego konsekwencjami. A właśnie o tym się nie mówi, chyba iż w złości i awanturze. Wiemy, iż nie o taki rodzaj rozmowy chodzi. Deficyt więzi i zamiany ze środowiskiem pozarodzinnym Potrzebujemy innych ludzi niż tylko tych, z którymi żyjemy pod jednym dachem. Socjolodzy od dawna alarmują, iż groźbą dla współczesnej, małej, zatomizowanej rodziny świata Zachodu to jest, że nie uniesie ona sama napięć i obciążeń emocjonalnych rodzących się w niej samej. Dlatego w świecie, gdzie naturalne więzi rodziny szerszej ( albo więzi sąsiedzkie i przyjacielskie obumarły, rodzą się niezliczone służby socjalne: pomocy społecznej, doradców, mediatorów rodzinnych, ekipy wsparcia i inne. Muszą one zapełnić pustkę naturalnych i nieformalnych instancji dających wsparcie i pomoc. Rodzina z problemem alkoholowym jest samotna w świecie społecznym z powodu wstydu. Przeżywa piętno rodziny gorszej lub także gorączkowo jeszcze broni się przed nim. Zamyka drzwi przed innymi ludźmi, aby nie zobaczyli, jak faktycznie wygląda życie rodzinne. Nie wychodzi do innych ludzi, gdyż mogłoby to wymagać rewanżu, jak także dlatego, aby nie stracić twarzy. to jest samotna rodzina złożona z samotnych osób. znaczy to, iż stosunki w rodzinie alkoholowej bliższe są firmom, koalicjom emocjonalnym i uniom niż temu, co stanowi o głębokiej, szczerej i satysfakcjonującej więzi rodzinnej. W perspektywie drugiej interesujące jest, czy istnieje typowa historia rodziny z problemem alkoholowym, która pozwoli powiedzieć coś o fazach i etapach jej dziejów. Próby takiej dokonano już kilkanaście lat temu przez rozmowy i obserwację ekipy kobiet związanych ze wspomnianym Al-Anonem z USA. Okazało się, iż można określić coś, co nazwano "etapami przystosowania do życia w rodzinie z problemem alkoholowym". Etap 1 W rodzinie pojawiają się incydenty nadmiernego picia i chociaż są sporadyczne, tworzą napięcia w układzie małżeńskim. Rodzina (najczęściej żona) podejmuje próby interwencji, ale nie odgrywają one większej roli. Ze strony osoby pijącej rozwija się mechanizm wymówek, usprawiedliwień i obietnic, które są coraz częściej naruszane. Dominującą postawą w rodzinie jest zaprzeczanie obecności problemu alkoholowego. Członkowie rodziny gotowi są poszukiwać źródeł sprawczych tego stanu rzeczy w czynnikach sytuacyjnych i nieporozumieniach rodzinnych, traktując je jako źródło picia, a nie jako jego skutek. Etap 2 wspólnie z nasilaniem się incydentów alkoholowych rośnie izolacja rodziny. Rodzina zamyka drzwi przed sąsiadami, przyjaciółmi, a nawet najbliższymi (matką, ojcem). Przekazuje komunikat: Nic złego się nie dzieje, u nas wszystko w porządku. Coraz więcej aktywności i energii jej członków koncentruje się wokół picia (co zrobić, aby on się dziś nie upił, jak bezboleśnie ją spacyfikować, aby poszła spać, jak naprawić budżet, wyciszyć emocje dziecka, przekonać rodziców, iż nie jest taki najgorszy, jak ostrzegali). Wzrastają pretensje i napięcie, pogarszają się stosunki małżeńskie. Pojawiają się zaburzenia u dzieci. Nadal podejmowane są usilne próby utrzymania dotychczasowej struktury życia rodzinnego w nie zmienionej postaci. Trwa ukrywanie negatywnych skutków picia i zaprzeczanie problemowi alkoholowemu. W jego miejsce pojawiają się czasem wyszukane interpretacje psychologiczne, analizowanie własnej winy za cudze picie, chronienie alkoholika przed skutkami jego picia, potwierdzanie tego, iż nie on (ona) są za nie odpowiedzialni. Rodzina rozwija własny mechanizm kontroli nad piciem alkoholika, poszerzając repertuar środków w odpowiedzi na pytanie "co jeszcze możemy zrobić, tak aby on (ona) nie pił(a)". Etap 3 Utrudzona rodzina rozpoczyna rezygnować ze sprawowania kontroli nad piciem osoby uzależnionej. W tej sprawie następują po sobie: etap rezygnacji z kontroli na przemian z fazą podejmowania jeszcze nowych prób ( albo powrotu do starych, niegdyś skutecznych. Jednak członkowie rodziny zajmują się w pierwszej kolejności doraźnym zmniejszaniem wydatków picia. Trwają zaburzenia u dzieci: snu, łaknienia i jedzenia, psychosomatyczne (bóle brzucha), zaburzenia życia emocjonalnego w formie zahamowania ( albo nadpobudliwości emocjonalnej, rozwija się nieprzystosowanie socjalne w formie samotności ( albo agresji czy manipulowania innymi, a również wagary, ucieczki z domu, przemoc, kradzieże. Mogą się utrwalić patologiczne wzory przystosowania (wycofanie, nadmierna układność, branie odpowiedzialności za picie alkoholika). W rodzinie kończą się złudzenia co do naprawy sytuacji, w związku z czym przeżywa ona chaos i dezorganizację. etap 4 Żona ( ( albo ktoś inny z rodz.) kompletnie przejmuje zarządzanie życiem rodzinnym traktując alkoholika jak spore, krnąbrne dziecko. To interesująca etap z odmianą atmosfery emocjonalnej w rodzinie, gdyż w miejsce pretensji i złości pojawia się litość i opiekuńczość wyrażana wobec osoby chorej i nieszczęśliwej. Rodzina staje się poprzez to bardziej wyciszona, stabilna i lepiej zorganizowana wobec różnych zadań. etap 5 Rodzina odseparowuje się od nadal pijącego alkoholika. Następuje fizyczne i/( ( albo prawne rozstanie. Może ono także nastąpić w konsekwencji opuszczenia domu poprzez alkoholika. Dokonuje się nowa reorganizacja rodziny. Zmieniają się unie i koalicje. Nie ma powodu zwierać szeregów przeciw niepewności, krzywdzie ani przy próbie zapanowania nad piciem alkoholika. Stan ten może sprzyjać rekonstrukcji psychicznej członków rodziny, w tym wybaczeniu i poszukiwaniu nowej jakości życia. Może także stanowić okazję do bezpiecznego (bez poczucia winy) opuszczenia rodziny poprzez dorosłe dzieci, w poczuciu, iż kwestia została zakończona. Rodzina staje się inną rodziną. etap 6 Jeśli alkoholik podejmie abstynencję i pracę nad przeobrażeniem swego życia, może się pojawić etap włączenia go z powrotem do rodziny. znaczy to nowe wyzwanie dla przemian osobistych i poszukiwań nowych wzorców życiowych dla wszystkich obecnych członków rodziny. W perspektywie trzeciej próbujemy przyjrzeć się temu, co się dzieje z poszczególnymi osobami rodzinnego dramatu. Jak wspomniano najpierw, bliskie osoby dorosłe żyjące pod jednym dachem z alkoholikiem czy nawet przyjaciele mogą popaść w ((specjalny rodzaj stosunku z alkoholikiem i jego piciem, stając się osobami współuzależnionymi. Wiadomo, iż życiem alkoholika rządzi alkohol. Osoba współuzależniona to ktoś taki, kto dzięki bliskim więziom z alkoholikiem pozwala, aby alkohol i picie poprzez alkoholika rządziły również jego życiem. Ktoś, kto nieustająco ratuje, pomaga, usprawiedliwia, przyjmuje /( ( albo wyłudza obietnice poprawy, kontroluje, czuje się współwinny całej sytuacji, przeżywając zamęt emocjonalny i chaos życiowy. Ktoś, kto nie może już "z tym wszystkim" żyć ani nie może "tego wszystkiego" zostawić. Należy się w tym miejscu pewien ogólniejszy komentarz. Szeroko rozumiana psychologia uzależnień posługuje się kategorią uzależnień chemicznych i uzależnień niechemicznych. Uzależnienia niechemiczne to hazard, zakupy, internet, ludzie, idee, nawyki. Uzależnienie od drugiej osoby - co ma miejsce w razie współuzależnienia - nie ma sporo wspólnego ze zdrową, normalną i niezbędną współzależnością ludzi od siebie nawzajem. Jesteśmy zależni od innych ludzi, tak jak życie naszego organizmu zależy od protein. I tak jak proteiny są niezbędnym budulcem dla naszego organizmu, więź i współzależność z innymi ludźmi budują nas psychicznie i duchowo. Można być jednak uzależnionym od jedzenia - wtedy nasze zdrowie zagrożone jest chorobą, a ciało destrukcją. Uzależnienie od drugiej osoby definiujemy jako więź, która nas niszczy i zniewala. Właśnie destrukcyjny i niewolniczy rodzaj więzi stanowi o istocie wszelkiego uzależnienia - zarówno chemicznego, jak i niechemicznego. Po latach "ratowania", "pomagania", usprawiedliwiania, nadziei na poprawę, kontrolowania, tłumaczenia i próśb przychodzi czas na dramatyczny bilans: Czy to kogokolwiek zbudowało /( ( albo buduje? Czy on/ona mniej pije /( ( albo żyje godniej? Czy osoby najbliższe realizują pozytywnie własne życie, wedle pragnieniami i talentami? Czy poświęcenie rozwinęło siłę ducha, spokój wewnętrzny, radość życia i dało głęboką satysfakcję? jeżeli tak, to oznacza, iż wybrana droga przyniosła oczekiwane owoce. jeżeli jednak nie /( ( albo jeżeli są poważne wątpliwości co to tego, a jednocześnie nie można z tym wszystkim zerwać - oznacza, iż mamy do czynienia ze współuzależnieniem. Każda przypadek życiowa, trudna /( ( albo pognębiająca emocjonalnie wywołuje: próbę zmiany tej sytuacji, próbę ucieczki, porzucenia, próbę przystosowania się. Żony alkoholików prędzej czy potem rozpoznają, iż źródłem pognębiającej sytuacji w rodzinie jest picie alkoholu. Toteż całkiem zdrowym odruchem jest próba wpłynięcia na to picie: kontrolowania, tłumaczenia, ograniczania, próśb i manipulacji emocjonalnej. O ile jednak w normalnej sytuacji zabiegi takie przynoszą co najmniej częściowe konsekwencje, o tyle bankrutują w przypadku siły, którą jest uzależnienie chemiczne. Alkoholik musi się leczyć, a nie po raz następny przyrzekać, iż skończy z piciem. Toteż kontredans nacisków i kontroli w celu zmiany sytuacji nie ma tu jakichkolwiek szans. Potrzebne jest leczenie. Ucieczka jest dla wielu kobiet niezmiernie trudna. Zarówno z tak zwanych obiektywnych powodów życiowych, jak i z powodów emocjonalnych. przypadek mieszkaniowa w Polsce jest ogólnie znana. Możliwości zarobkowe także. jeżeli nawet te przyczyny nie stanowią przeszkód nie do przebycia, pozostaje emocjonalne uwikłanie wynikające ze współuzależnienia. Przystosowanie do sytuacji pognębiającej psychicznie, nienormalnej i wrogiej to w najwyższym stopniu kosztowny wybór, jeżeli nawet częściowo ( ponieważ nigdy kompletnie!) usprawiedliwiony sytuacją życiową. znaczy on wewnętrzną zgodę na destrukcję, utratę zdrowia, czasem - na przemoc psychiczną /( ( albo fizyczną, rezygnację z celów i wartości życiowych, cierpienie, które niczemu nie służy. Osoby zakonserwowane we współuzależnieniu to osoby kierujące się w stronę destrukcji. Pomoc psychologiczna osobom współuzależnionym i psychoterapia oferują zawsze wiedzę o uzależnieniu i leczeniu. Kluczowe kierunki pracy psychologicznej z osobami współuzależnionymi (raczej żonami alkoholików) nastawione są na: Odkrywanie i wykorzystywanie bardziej konstruktywnych sposobów wpływania na zmianę sytuacji - zawsze znaczy to próbę doprowadzenia do abstynencji alkoholika i jego leczenia (w miejsce prób ograniczenia, zmiany środowiska i tym podobne). Wiąże się to zarówno ze zmianą postaw osób współuzależnionych (między innymi rezygnacją z kontroli i odpowiedzialności za cudze picie), jak i nauczeniem się innych sposobów wpływu (( na przykład::: sposoby interwencji, otwartej komunikacji, stanowczości). znaczy to jednakże trzeźwe pogodzenie się z perspektywą, iż alkoholik jest człowiekiem wolnym, a więc może nie porzucić picia nigdy, a to nie musi zamykać drogi do realizacji własnego, dobrego życia. Znalezienie lepszych sposobów izolowania się od picia i jego konsekwencji jest drugim kierunkiem pracy psychologicznej z bliskimi alkoholika. Może to być izolacja fizyczna (przeprowadzka, przemeblowanie w mieszkaniu), ale nadzwyczajnie istotnym aspektem zdrowszego bytowania z alkoholikiem jest zdobycie dystansu, psychiczne izolowanie się od słów i zachowań alkoholika, konstruktywne poradzenie sobie z poczuciem krzywdy, winy, złością, lękiem i rozpaczą. Pomaga temu orientacja na swoje wartości, zainteresowania i postęp mimo wszystko. Przeciwstawienie się destrukcji. Przystosowanie do sytuacji przez zgodę na destrukcję to coś, czemu psychoterapia współuzależnienia mówi: nie. istotnym kierunkiem pracy osobistej żon i innych bliskich alkoholika staje się zdolność mówienia "nie", budowanie koalicji i wsparcia dla owego "nie", a co za tym idzie - budowanie świata ;wg przyjaznych życiu norm i zasad. Jednak robota nad sobą może zająć sporo miesięcy, a czasem lat. znaczy ona gdyż zmianę metody życia w wypadku, której nie sprzyjają temu ani warunki zewnętrzne, ani lata nawyków zachowań i nawyków emocjonalnych. Omawiając etapy przystosowania do życia w rodzinie alkoholowej, wspomniałam o zaburzeniach u dzieci, ich proteście w formie nieprzystosowania /( ( albo patologicznych wzorach przystosowania. Trudno zresztą rozdzielić tu jedno od drugiego. Z punktu widzenia społecznego ucieczka z domu jest nieprzystosowawczym wzorem zachowania, jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa dla zdrowia i usprawiedliwionego lęku, czyż nie może być najwspanialszym wyjściem? Czasem najmądrzej jest uciec. Jak odmiennie wyrazić protest, gdy ma się 10 lat, zaś cały dom zajęty jest piciem poprzez alkoholika, trzeźwieniem alkoholika i naprawianiem szkód wynikłych z picia? Poezja przedmiotu i psychologowie pracujący z dziećmi pokazują, iż dziecko w rodzinie alkoholowej pobiera trzy rodzaje nauk. Pierwsza z nich brzmi: nie ufaj, druga: nie mów, trzecia: nie odczuwaj. Destrukcja ról rodzicielskich to dość powszechne zdarzenie w rodzinie alkoholowej, gdzie wpływ rodzicielski częściej bywa wypadkową nastroju i słowem chwiejności emocjonalnej czy głodu picia niż trwałych postaw i wartości wychowawczych. Dziecko w rodzinie alkoholowej regularnie doznaje urazu ostrego /( ( albo rozmytego. W wyniku zaprzeczania problemowi doświadcza chaosu i dezorientacji. Musi radzić sobie z sytuacjami i uczuciami, do których nie dorosło. To wszystko sprawia, iż wybrane dzieci alkoholików, wyrosłe w rodzinie tak dysfunkcyjnej, potrzebują w dorosłym życiu pomocy psychologicznej, a nawet psychoterapii. Łączą się także w środowiska samopomocowe DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Ich zawołanie brzmi: "Na szczęśliwe dzieciństwo nigdy nie jest za późno". Artykuł pochodzi z tygodnika "Służba Zdrowia" nr 51-56/2002

Czym jest Problem alkoholowy a rodzina znaczenie Słownik leczenie P .