Słownik NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany definicja

Co to jest, że NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany. Definicja: O kontrakty w ramach programu występowały i otrzymywały je nawet te placówki, które nie miały. Znaczenie NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany leczenie.

Czy przydatne?

Definicja NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany w słowniku

Co to jest: O kontrakty w ramach programu występowały i otrzymywały je nawet te placówki, które nie miały wymaganego sprzętu, ani odpowiednio przygotowanych lekarzy.
Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych znalazł się pod wnikliwą lupą Najwyższej Izby Kontroli, która stwierdziła między innymi, iż część przedsięwzięć prowadzonych w ramach programu okazała się zbyt kosztowna, źle nadzorowana i zaplanowana i niewiele skuteczna.

Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, iż reagowało na określenia NIK, jednak nie mogło zatrzymać pewnych mechanizmów, które zostały uruchomione za rządów wcześniejszych ministrów zdrowia. – Sprawdziliśmy mechanizm dotyczący uchwalania ustawy i zgadzamy się, iż prace nie były prowadzone w sposób jasny i poprawny – mówił tuż po upublicznieniu raportu w trakcie zorganizowanej konferencji prasowej wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Dodał, iż w resorcie nie znaleziono dokumentu będącego fundamentem do założeń ustawy. Ministerstwo Zdrowia poznało wyniki kontroli w styczniu br. Kontrola NIK objęła moment od 2006 r do końca pierwszego półrocza 2008 r.

Zdaniem NIK, już na kroku przygotowywania programu Ministerstwo Zdrowia popełniło poważne błędy w nadzorze całego przedsięwzięcia. Program został stworzony w oparciu o dokument, którego ministerstwo nie zamówiło i formalnie nie zaakceptowało. Miał być napisany poprzez szczególny ministerialny zespół. W rzeczywistości rolę wiodącą w jego stworzeniu przejął jeden z ośrodków – Centrum Onkologii w Warszawie. określenia "robocze" „wybrane z osób pracujących nad programem decydowały potem o zakupach sprzętu, rozdzielały środki na świadczenia, a reprezentowane poprzez nie ośrodki wygrywały konkursy na realizację zadań. Za tego rodzaju złe praktyki odpowiada Ministerstwo Zdrowia” – podaje NIK. – Sprawdziliśmy mechanizm dotyczący uchwalania ustawy i zgadzamy się, iż prace nie były prowadzone w sposób jasny i poprawny – mówił w trakcie konferencji prasowej wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Dodał, iż w resorcie nie znaleziono dokumentu – podstawy do założeń ustawy. – Były to zapewne określenie poczynione roboczo – tłumaczył Twardowski. Wiceminister przypomniał, iż pracę rozpoczęły się w okresie kiedy ministrem zdrowia był Leszek Sikorski, z kolei zakończono za kadencji Marka Balickiego. – To sejm uchwalił ustawę, a najdłużej wykonywał ją aktualny rząd. Uważam, iż uchwalenie tego programu to był ogromny efekt. z kolei ten rząd nie potrafi robić tego co powinien, a więc wykonywać ustawy – mówi portalowi rynekzdrowia.pl poseł Marek Balicki (niezrzeszony), były minister zdrowia.
Droga promocja Dalsze zarzuty NIK dotyczą między innymi,, tego, iż Ministerstwo Zdrowia ograniczyło się do powołania Centralnych i Wojewódzkich Ośrodków Koordynujących Program i przekazywania im pieniędzy, nie ustalając zasad współpracy, które umożliwiłyby egzekwowanie kontraktów. Nie reagowało również na niskie wykonanie planu (jako wyjaśnienie przyjmując wiadomości o małej liczbie osób zgłaszających się na badania, aczkolwiek na rozpropagowanie programu wydano blisko 25 mln zł). W 2006 r. NFZ przeznaczył na program profilaktyki raka szyjki macicy powyżej 23 mln zł, z czego wykorzystano jedynie 12,5 mln zł; z powyżej 52 mln na profilaktykę raka piersi wydano 34 mln zł. Środki przeznaczane na profilaktykę nie były używane, ponieważ pacjentki nie zgłaszały się na bezpłatne badania. – Praktyka wskazuje ze zgłaszalność wzrastała w okresach intensywnej kampanii promocyjnej, lecz NFZ nie ma środków na ciągłą kampanię. Nie ma także narzędzia, które zmusiłoby pacjentki do zgłaszania się na badania. Z braku zgłaszalności nie można płatnikowi robić zarzutu – wyjaśnia nam Edyta Grabowska, rzecznik prasowy NFZ.

Kto pisze nieprawdę Jak ustalono w okresie kontroli, wykorzystując niewiedzę ministerstwa i NFZ, o kontrakty występowały i otrzymywały je nawet te placówki, które nie miały wymaganego sprzętu, ani odpowiednio przygotowanych lekarzy. Zdarzało się, iż dla zdobycia kontraktu kierujący placówkami uciekali się do poświadczanie nieprawdy. Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie miał posiadać 2 mammografy – oba okazały się wadliwe, w ZOZ w Krotoszynie przewarzająca część personelu nie miała wymaganych kwalifikacji. Zastrzeżenia NIK wzbudził również stan techniczny urządzeń. Dzięki badaniom zleconym poprzez Ministerstwo Zdrowia okazało się, iż aż 110 z 294 pracowni mammograficznych biorących udział w programie nie spełniało wymogów technicznych i nie zapewniało odpowiedniej jakości badań. Skrajny sytuacja zaniedbań to woj. lubelskie (na 20 pracowni tylko jedna działała bez zastrzeżeń), gdzie w 2007 r. stwierdzono 66 przypadków błędnego odczytania wyników. Takie kwoty Już na wiosnę tego roku opinię socjalną zbulwersowała informacja o wysokości zarobków znanych onkologów z Centrum Onkologii w Warszawie, którzy przeprowadzali szkolenia lekarzy rodzinnych w dziedzinie minimum onkologicznego. Podano, iż dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, poprzez trzy lata zarobił 619 tys. zł za prowadzenie wykładów, a w sumie na opłacenie wykładowców wydano w tym okresie 2 mln zł.
Lekarze odpierali ataki i mówili nam wówczas, iż takie kwoty za szkolenie co roku akceptowało Ministerstwo Zdrowia, także ostatnie kierownictwo resortu. Tłumaczyli, iż nie wzięli nawet złotówki więcej niż zaakceptował resort. Z ich wyliczeń wynika, iż szkolenie jednego lekarza rodzinnego kosztowało około 320 zł. Zdaniem Izby dobre zarobki lekarzy były możliwe dlatego, iż w finale konkursu na realizatora szkoleń wybrano Centrum Onkologii w Warszawie pomijając dziesięciokrotnie tańszą ofertę firmy Medius. Jak podaje resort zdrowia kwestia trafiła do sądu, który jednak umorzył sprawę dotyczącą wyboru oferenta. „Podjęte decyzje umożliwiły wypłatę wynagrodzeń osobom realizującym zadania programu (w latach 2006 do połowy 2008 r.) w wysokości kilkuset tys. złotych. Na przykład 619 tys. zł dostał członek Porady ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych. Do zadań porady należało opiniowanie wysokości środków przeznaczanych na realizację programu i dokumentacji dotyczącej wymogów związanych z konkursem” – podaje w raporcie NIK. Przymusu badań nie ma

Co do szkoleń kontrolerzy stwierdzili duże dysproporcje w liczbie przeszkolonych lekarzy: na przykład na Mazowszu z zakresu minimum przeszkolono 506 lekarzy, na Dolnym Śląsku – żadnego. Niektórzy lekarze – mając zapewnione darmowe przejazdy, zakwaterowanie i wyżywienie nie byli zainteresowani szkoleniami, gdyż, jak tłumaczyli, prócz satysfakcji, nie przynosiły one im jakichkolwiek wymiernych korzyści materialnych. Trenerzy twierdzili nawet, iż należałoby rozważyć sposobność gratyfikacji finansowych dla lekarzy biorących udział w szkoleniach. W ocenie NIK wina leży jednak także po stronie wykładowców, którzy – mimo wysokich wynagrodzeń – niechętnie jeździli na szkolenia daleko od swoich miejsc zamieszkania. Jak podawał na konferencji prasowej wiceminister Marek Twardowski, w Centrum Onkologii przeprowadzono kontrolę, która rzeczywiście ujawniła „dość poważne uchybienia w wydawaniu środków publicznych”. Zgodnie z szacunkowych danych przez wzgląd na profilaktyką raka piersi wysłano zaproszenia do 8,5 mln kobiet, a przez wzgląd na profilaktyką raka szyjki macicy do powyżej 3,7 mln – w obu sytuacjach na badania zgłosiło się niespełna mln kobiet. Planując wydatki realizacji programów profilaktyki raka szyjki macicy i raka piersi na następne lata, oddziały wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia nie dostosowały ich do realnych możliwości świadczeniodawców. Tym samym dopuściły do niewykorzystania planowanych środków w wysokości 88 mln zł (32,5 procent planu).
– W żadnym z państw UE nie ma przymusu badań. W państwach skandynawskich, gdzie jest największa zgłaszalność, dochodzenie do takich wyników trwało sporo lat – twierdzi wiceminister Marek Twardowski. Zawiadomiona nawet ABW Ministerstwo Zdrowia zapewnia, iż już w styczniu, po zapoznaniu się z ustaleniami NIK dotyczącymi programu podjęło szereg działań. Zmieniono między innymi,,, sposób przeprowadzania konkursu dotyczącego organizatora szkoleń dla lekarzy pierwszego kontaktu, do umów z świadczeniodawcami wykonującymi badania profilaktyczne wprowadzono także załącznik dotyczący sprawozdania z wykonanych świadczeń. Na skutek części uchybień zgłoszono zawiadomienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. z kolei co do akcji promującej badania profilaktyczne to jak zapowiedział wiceminister Marek Twardowski, zajmie się nią Biuro Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia.

– Na to zadanie w tym roku zostanie przeznaczone dla Biura kilkaset tys. złotych, z kolei w przyszłym roku będzie to 1-2 mln zł. Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, który ruszył w 2006 r., zakłada, iż na walkę z rakiem w latach 2006-2015 przeznaczone zostaną 3 mld zł. Kapitał te mają być wydane na badania przesiewowe, profilaktykę i inwestycje w infrastrukturę placówek onkologicznych

Czym jest NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany znaczenie w Słownik medycyny N .