Odporność na katastrofy co to jest
Leczenie Odporność na katastrofy. Definicja: Katastrofy dowolnego rodzaju - i takie jak.

Czy przydatne?

Definicja Odporność na katastrofy

Co to jest: Katastrofy dowolnego rodzaju - i takie jak terrorystyczny atak na World Trade Center w Nowym Jorku, i takie jak lipcowa powódź w Polsce - zawsze dotyczą mechanizmu opieki zdrowotnej. Od sprawności tego mechanizmu i możliwości jego działania w przypadkach awaryjnych zależy efektywność pomocy medycznej. Po likwidacji skutków katastrofy i opadnięciu emocji sprawność pomocy medycznej staje się obiektem oceny władz i społeczeństwa. Lecz można również oceniać przygotowanie do sytuacji niezwykłych, zanim nastąpi hipotetyczne, katastrofalne zjawisko. Jak wypadłaby taka ocena dla polskich szpitali? Różne typy katastrof wymagają położenia akcentów na innego rodzaju przedmioty przygotowania: W razie dużej liczby poszkodowanych i poważnych, lecz skoncentrowanych terytorialnie zniszczeń materialnych (na przykład katastrofy komunikacyjne), mechanizm opieki zdrowotnej musi być przygotowany na szybkie przyjęcie dużej liczby ofiar i udzielenie im pierwszej pomocy. Jej efektywność wynika wprost z wydolności mechanizmu: logistyki, "pojemności" placówek opieki zdrowotnej i liczby i kwalifikacji personelu medycznego udzielającego pomocy. Poważnym ułatwieniem w przypadku takiej katastrofy jest zachowanie w sprawności całego mechanizmu infrastruktury technicznej na obszarze działania szpitala. W razie katastrofy, która determinuje niewielką liczbą poszkodowanych, lecz poważnymi i rozległymi terytorialnie zniszczeniami materialnymi (((na przykład powódź) - mechanizm opieki zdrowotnej musi być przygotowany na samodzielne działanie najważniejszych placówek (szpitali) w warunkach dużego albo pełnego zniszczenia infrastruktury zewnętrznej (zasilanie w media, sieć drogowa, łączność) i utrudnionego uzupełniania czy zamiany personelu medycznego. W najgorszym przypadku szpital zdany jest wyłącznie na posiadane instalacje awaryjne i swój personel. Ułatwieniem tu jest niewielka liczba poszkodowanych, co znaczy, iż szpital musi "tylko" utrzymać własne normalne działanie albo zawęzić je w racjonalnych granicach. W najtrudniejszym przypadku, gdy wystąpią równocześnie spora liczba poszkodowanych i poważne i rozległe terytorialnie zniszczenia materialne - jak ma to miejsce np. w trakcie trzęsienia ziemi - szpital musi być zdolny do udzielenia pomocy dużej liczbie poszkodowanych, działając wyłącznie w oparciu o swoje zasoby materialne i ludzkie. W takiej sytuacji skuteczność pomocy medycznej udzielanej w szpitalu jest ściśle uzależniona od rodzaju, sprawności i wydolności awaryjnych mechanizmów zasilania w media. Pozostawiając zagadnienie udzielania pomocy medycznej wielkiej liczbie poszkodowanych ekspertów z dziedziny medycyny katastrof, warto rozpatrzyć możliwości działania polskich szpitali w wypadku "odcięcia" od świata. Takie scenariusze i oceny możliwości utrzymania pełnej, a w funkcji czasu - częściowej działalności, przygotowywane są np. w szpitalach amerykańskich. Dostrzegając wszystkie różnice wynikające z poziomu wyposażenia technicznego szpitali w Ameryce, w krajach UE i w Polsce, nie sposób nie zauważyć ważnych braków w polskich regulacjach prawnych. Braki te dotyczą funkcjonowania infrastruktury technicznej szpitali w warunkach normalnej eksploatacji, o przypadkach kryzysowych nawet nie wspominając. Owe braki legislacyjne muszą być traktowane jako ważna słabość naszego mechanizmu, a konsekwencją braku odpowiednich regulaminów albo zaniechania egzekwowania istniejących są niedostatki wyposażenia polskich szpitali w mechanizmy i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie tych instytucji w przypadkach awaryjnych. Z danych dostępnych autorowi wynika, iż: spora liczba polskich szpitali nie posiada dwustronnego zasilania w energię elektryczną. znaczy to, iż w szpitalach tych zwyczajnie nie będzie dostępna energia elektryczna przy tak banalnym zdarzeniu, jak awaria sieci energetycznej. Gorzej, iż w razie konieczności wykonania przeglądu sieci energetycznej albo transformatora (czyli działań, które powinny być przeprowadzane okresowo) szpital zasilany jednostronnie również zostanie pozbawiony dopływu energii elektrycznej. Nie trzeba nikogo przekonywać, iż energia elektryczna jest najważniejszym medium, bez którego funkcjonowanie szpitala jest niemożliwe, niezbędne jest także utrzymanie zasilania - tak podstawowego, jak i awaryjnego - szpitalnego obiektu w inne media. Polskie szpitale zaopatrzone są w wystarczającą liczbę agregatów prądotwórczych. znaczy to, iż statystycznie wszystkie placówki zaopatrzone są co najmniej w jeden taki agregat. Tę korzystną sytuację niweluje jednak fakt, iż zdecydowana przewarzająca część tych agregatów jest włączana ręcznie. Włączanie ręczne znaczy - w najwspanialszym przypadku - wydłużenie czasu między zanikiem zasilania sieciowego a podjęciem pracy poprzez agregat prądotwórczy. w razie skrajnym może być to jednoznaczne z niemożnością uruchomienia agregatu, ((((na przykład wobec nieobecności w szpitalu odpowiednio wykwalifikowanego pracownika. Ten absurdalny scenariusz w ogóle nie jest niemożliwy w wypadku głębokich cięć zatrudnienia personelu technicznego w szpitalach. równocześnie należy zauważyć, iż nawet automatyczne uruchamianie agregatu - trwające od kilku do kilkudziesięciu sekund - nie zapewnia ciągłości zasilania w energię elektryczną dla krytycznych jednostek organizacyjnych szpitala - np. oddziału intensywnej opieki medycznej. Rozwiązaniem zapewniającym nieprzerwane zasilanie są tak zwany zasilacze bezprzerwowe, nazywane popularnie UPS (od angielskiego skrótu), które dostarczają energii elektrycznej dla krytycznych urządzeń ( (((((na przykład respiratorów) od chwili zaniku zasilania z sieci energetycznej do czasu przejęcia obciążenia poprzez agregat. lecz mechanizm UPS wydaje się luksusem, jeśli uzmysłowimy sobie, iż poważna liczba polskich szpitali nie posiada rezerwowego zasilania elektrycznego sal operacyjnych! Następnym obiektem zainteresowania, jaki nasuwa się w tym miejscu, jest kondycja techniczna agregatów. Nawet z pobieżnego przeglądu tych urządzeń w szpitalu wynika, iż agregaty są urządzeniami starymi. Świadczy o tym także liczba agregatów uruchamianych ręcznie - mechanizmy automatyki (włączające agregat bez udziału obsługi, natychmiast po zaniku zasilania z sieci energetycznej) są częścią urządzeń nowoczesnych. Nie sposób również nie zauważyć, iż uruchomienie agregatu wymaga zasilenia rozrusznika silnika spalinowego napędzającego agregat (pełna analogia z uruchamianiem silnika w samochodzie) ze sprawnego zespołu akumulatorów. Akumulatory charakteryzują się tym, iż ich pojemność (umiejętność do przechowywania energii elektrycznej) spada w funkcji czasu. Przy starych akumulatorach nawet drobne trudności w uruchomieniu silnika spalinowego doprowadzają do wyczerpania się dostępnego zapasu energii. Auto z rozładowanym akumulatorem można niekiedy uruchomić "na pych". lecz agregat...?! W czasie gdy pokusa, aby "oszczędzać" na akumulatorach rozruchowych agregatu, jest ogromna, a alibi przekonujące - kto pamięta, kiedy to ostatnim wspólnie szpital był zasilany z generatora? Ta mała częstotliwość i - zazwyczaj - krótki czas korzystania z własnego zasilania szpitala wywołują, iż z reguły ignorowane są zagadnienia powiązane z zasilaniem silnika spalinowego agregatu w paliwo. Na ile godz. pracy silnika wystarcza zapas paliwa? Kiedy zbiornik paliwa był czyszczony (z tworzących się zanieczyszczeń stałych i gromadzącej się wody)? Czy doprowadzenie paliwa ze zbiornika do silnika nie jest narażone w zimie na działanie niskich temperatur (z oleju napędowego w niskich temperaturach wytrąca się wosk, blokując przepływ)? spora liczba polskich szpitali nie posiada rezerwowego zasilania w wodę, korzystając wyłącznie z przyłącza komunalnego. W czasie gdy woda - zaraz po energii elektrycznej - warunkuje działanie szpitala. Jak długo może funkcjonować szpital bez wody? Ze względów technologicznych i sanitarnych to jest zazwyczaj kilka, no najwyżej kilkanaście godz.. Faktem jest, iż zasilanie w wodę z sieci komunalnej wykazuje wysoki poziom niezawodności, lecz nawet ten fakt nie zwalnia z potrzeby posiadania awaryjnego zasilania. Szpitale, które są zaopatrzone we swoje, awaryjne ujęcia wody, korzystają z nich bardzo rzadko albo w ogóle. Odbywa się tak dlatego, iż swoje ujęcie wymaga obsługi i znaczy ponoszenie poprzez szpital odpowiedzialności za wprowadzaną do instalacji jakość wody. Nie stosowane systematycznie ujęcie wody ulega zamuleniu, instalacja do czerpania zanieczyszczeń. Formalnie więc szpital ma ujęcie rezerwowe wody, lecz tak faktycznie to go nie ma, ponieważ woda nadaje się najwyżej do sanitariatów. Mimo generalnie niekorzystnego obrazu stanu zasilania awaryjnego w wodę, optymizmem może napawać znana autorowi inicjatywa dyrektora jednego ze szpitali, który policzył wydatki własnego zasilania w wodę, porównał z fakturą wystawioną poprzez komunalne przedsiębiorstwo wodociągowe i wymienił konfigurację zasilania: korzysta z własnego ujęcia, a zasilanie komunalne traktuje jako awaryjne. I - przy tym oszczędza! Zarysowany ponad obraz możliwości funkcjonowania polskich szpitali w przypadkach awaryjnych jest niewiele optymistyczny. Nie mniej jednak służące poprzez polskie szpitale rozwiązania zasilania awaryjnego w media są kosztem, który księgowy spisuje "na utraty" - wypada mieć, lecz pożytek z tego jest właściwie żaden! Można już w naszym państwie znaleźć małe i spore przedsięwzięcia o charakterze medycznym, które od zaistnienia pomysłu aż do jego wdrożenia i realizacji oparte są na rachunku wydatków i zysków. Obaliły one mit, iż brakuje w Polsce pieniędzy na nowe przedsięwzięcia. "kapitał są w bankach" - uznali autorzy tych inicjatyw, podejmując ryzyko inwestycji za środki z kredytów. Czy dyrektorzy szpitali nie powinni postępować podobnie także w przypadku zasilania awaryjnego? Wybrane europejskie szpitale zdecydowały się na zainwestowanie we swoją, niewielką siłownię energetyczną. Pomysł tylko na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalny. Przecież w każdym szpitalu potrzebna jest para wodna i energia elektryczna. Wystarczy wygenerować więcej pary niż doraźnie potrzebuje szpital (sterylizacja, kuchnia) i zasilić nią turbinę, która natomiast napędzi generator elektryczny (nadmiar energii sprzedawany jest do sieci energetycznej). I już mamy swoją energię elektryczną, dostępną w dowolnej chwili. Nie trzeba troszczyć się o agregat ani instalować UPS - gdy dojdzie do zaniku zasilania szpitala w energię elektryczną z sieci energetycznej, obciążenie bezzwłocznie przejmie własny generator. Skala potrzeb w dziedzinie zasilania awaryjnego szpitali w Polsce jest olbrzymia. Trudno uwierzyć, iż pewnego dnia do mechanizmu opieki zdrowotnej wpompowane zostaną środki, umożliwiające szybkie podniesienie stanu tej infrastruktury na przyzwoity poziom. Na realizację mogą zatem liczyć w pierwszej kolejności rozwiązania, które zawierają pierwiastek komercyjny. Czy po modernizacji mechanizmów ogrzewania w wielu szpitalach nie przyszła już pora, aby zatroszczyć się o zasilanie awaryjne? mechanizmy awaryjnego zasilania szpitali wymagają radykalnych kroków naprawczych i rozległych inwestycji. Im przedtem, tym lepiej! Artykuł pochodzi z tygodnika "Służba Zdrowia" nr 76-77/2001

Czym jest Odporność na katastrofy znaczenie Słownik leczenie O .