Aparaty PET czyli problem co to jest
Co to jest, że Aparaty PET, czyli problem izotopowych znaczników czeka na rozwiązanie. Definicja: W.

Czy przydatne?

Definicja Aparaty PET, czyli problem izotopowych znaczników czeka na rozwiązanie w słowniku

Co to jest: W warszawskim Centrum Onkologii stanie wkrótce trzeci w stolicy aparat PET. Oczywiście mowa o samym skanerze. By jednak wykonać za jego pomocą badanie, potrzebny jest jeszcze radiofarmaceutyk, który podaje się pacjentowi.

Takie kamery znajdują się w Warszawie także przy Banacha i w Wojskowym Instytucie Medycznym. W całym państwie jest ich jeszcze 5 (Bydgoszcz, Gliwice, Kielce, Wrocław, Poznań).
Problem w tym, iż w Polsce spomniany radiofarmaceutyk produkuje w tylko jeden ośrodek. Na razie pozostałe placówki muszą sprowadzać radiofarmaceutyki z zagranicy. Biorąc pod uwagę krótki czas rozpadu izotopów i konieczność szybkiego transportu, wpływa to na ostateczną cenę znacznika. Na razie polskie placówki skazane są na drogę lotniczą.
- Fundamentalne badanie dzięki kamery PET wymaga podania pacjentowi radiofarmaceutyku, najczęściej to jest fluorodezoksyglukoza, a więc glukoza znaczona radioaktywnym fluorem. Znacznik odkłada się w szczególnie aktywnych komórkach rakowych. Dlatego doktor uzyskuje obraz w najwyższym stopniu aktywnych komórek i na tej podstawie może dokonać interpretacji - tłumaczy Ludwik Pieńkowski, zastępca dyrektora Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów UW. - Dlatego produkcja tego radiofarmaceutyku jest tak najważniejsza.

Problem w tym, iż żaden z ośrodków nie ma takiej możliwości, z wyjątkiem Centrum Onkologii w Bydgoszczy.
- Jesteśmy w tej chwili jedynym w Polsce zakładem medycny nuklearnej, który posiada pełną instalację, a więc cyklotron, laboratorium produkcji znaczników i skaner, a więc urządzenie obrazujące - mówi Bogdan Małkowski kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Zapowiada, iż wkrótce wzrośnie liczba rodzajów wytwarzanych w laboratorium znaczników z czterech do ośmiu.
Na razie pozostałe placówki muszą sprowadzać radiofarmaceutyki z zagranicy. Tu najważniejsza pozostaje sprawa transportu. Biorąc pod uwagę krótki czas rozpadu izotopów i konieczność szybkiego dowozu, to wpływa na ostateczną cenę znacznika. Na razie polskie placówki skazane są na transport lotniczy.
- W Austrii czy Niemczech, gdzie jest gęsta sieć cyklotronów, porcja znacznika jest blisko dwa razy tańsza niż cena po dowiezieniu jej do Polski – twierdzi Małkowski. - Tak faktycznie, w najwyższym stopniu opłacalne jest przesyłanie znaczników fluorowych na odległość do 1 godziny transportu.
Transport znaczników jest praktykowany na świecie, lecz lepiej, gdy cyklotron jest na miejscu.
- Jeden cyklotron może wyprodukować wystarczającą liczba radiofarmaceutyków dla kilku szpitali - tłumaczy dr Pieńkowski.
Na tej zasadzie funkcjonuje schemat amerykański, na którym próbuje wzorować się Polska: jedno centrum produkujące radioizotopy dla kilku szpitali. W Europie spotyka się także rozwiązanie, iż każdy szpital ma cyklotron i produkuje znaczniki wyłącznie na własne potrzeby.
Nie rozpraszać środkówZ założeń Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych i budowy sieci PET wynika, iż miały powstać 3-4 ośrodki zaopatrzone we swoje cyklotrony. Jak dotąd ten warunek spełniła tylko placówka w Bydgoszczy. Centra produkujące znaczniki miały wytwarzać je dla ośrodków satelitarnych z kamerami PET-CT: centrum w Bydgoszczy dla ośrodka z Gdańska i Poznania, cyklotron w Gliwicach dla Krakowa i Wrocławia, a oddział produkcji radiofarmaceutyków Warszawskiego Konsorcjum PET, który ma powstać przy Środowiskowym Laboratorium Ciężkich Jonów UW - dla szpitali warszawskich, Łodzi i Kielc.

Przedłużające się terminy realizacji założeń i zasady finansowania badań dzięki PET, powodują niepotrzebne animozje.
Możliwości ośrodka w Bydgoszczy są spore i nie do końca wykorzystane. Barierą jest poziom finansowania. W 2004 roku ograniczenia dotyczyły ilości badań, rok potem proponowana poprzez NFZ kwota nie pokrywała rzeczywistych wydatków.
- Jeśli na budowę sieci PET w Polsce idą kapitał publiczne z programu narodowego, to powinna być to przemyślana strategia rozmieszczania poszczególnych centrów i finansowanie ich – uważa Bogdan Małkowski. - Fundusz nie powinien rozpraszać środków, lecz zaoferować odpowiedni kontrakt i możliwości wykonywania badań ośrodkom uwzględnionym w planie. Jeśli ich usługi będą rozsądnie finansowane, to poradzą sobie nawet z budową własnego cyklotronu i laboratorium.
Zdaniem Bogdana Małkowskiego, warunkiem finansowania usługi ze środków publicznych, a więc zawarcia kontraktu z NFZ, powinna być dostępność do znaczników na miejscu albo blisko miejsca wykonania badań.
- Przemawiają za tym względy finansowe, lecz także technologiczne. Produkty wysokiej technologii powinny być produkowane jednak w Polsce, ponieważ to podnosi wiedzę – argumentuje dr Pieńkowski.
Dzięki odpowiednio finansowanej usłudze i sprawnej dystrybucji radioizotopów, placówki mogłyby spokojnie przyjąć wszystkich czekających w kolejce na badanie pacjentów.
Izotopy - wyścig z czasemNajczęściej używanym izotopem do celów medycznych jest fluor 18, który ma czas prawie 2 godziny rozpadu. Drugim, jeżeli chodzi o częstość używania jest węgiel C11 - moment rozpadu wynosi 20 min.. Jeszcze krótszy czas rozpadu mają azot i tlen – 2 minuty.
Ma to znaczenie nie tylko z uwagi na transport. Dla pacjenta, krótki moment rozpadu znaczy, iż można podać mu bardzo wysoką dawkę jednorazową izotopu, lecz dawka pochłonięta poprzez niego będzie niska, ponieważ błyskawicznie się rozpadnie i relatywny moment działania promieniowania na organizm będzie krótki.
Gdyż aktywność promieniowania, jaką emituje pacjent po podaniu izotopu, ma wpływ na jakość otrzymywanego obrazu, w tym przypadku uzyskuje się poprzez krótki czas obraz bardzo wysokiej jakości. Z kolei stosując izotop o długim okresie rozpadu, nie można podać pacjentowi zbyt wysokiej dawki, ponieważ zachoruje na chorobę popromienną

Czym jest Aparaty PET, czyli problem znaczenie w Słownik medycyny A .